Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dzień kota

Kto może odbywać poranną toaletę w drzwiach kościoła?

I przyszedł kot doktór: „Jak się masz koteczku!”.

Od wczesnego dzieciństwa klepałem ten wierszyk, skreślony w połowie dziewiętnastego stulecia przez wykształconego w galicyjskim Lwowie warszawianina Stanisława Jachowicza. Kot pojawiał się na różnych etapach i w rozmaitych okolicznościach mojego życia. Najmocniej odciska się dziś w moich wspomnieniach pewna czarno-biała kocica.

Pojawiła się pod drzwiami plebanii w mojej rodzinnej parafii niespodziewanie, a jej wielkie, blisko osadzone oczy, mówiły: „Dlaczego zamknięte? Przecież ja tu będę mieszkać”. Wprowadziła się natychmiast. I pokochała księdza proboszcza, czym parafianie jakoś specjalnie się nie gorszyli. Pamiętam taki obraz z czasów seminaryjnych wakacji: poranna Msza. Proboszcz przy ołtarzu, my obok. W otwartych drzwiach kościoła pojawia się czarno-biała lady. Siada w progu. Nasłuchuje, nawąchuje i patrzy. Upewniwszy się, że jej pan jest jeszcze nieco zajęty, rozpoczyna poranną toaletę - wszak znawcy wiedzą, że kot nie jest czysty, a jedynie cały pokryty własną śliną. Kiedy Msza się kończy, sierściuchowata jejmość truchta do drzwi zakrystii. Odebrawszy codzienną porcję głasków, dostojnie kroczy przed małą procesją czarnych sutann w drodze na plebanię, do swojej miski.

Raz, czasem dwa razy w roku, kotka znikała na kilka tygodni. Potem niespodziewanie wracała, czekając pod drzwiami z gromadą od dwóch do czterech, przyniesionych w pysku, jej kocich kopii, samodzielnie pełzających w obrębie wycieraczki. Ze znalezieniem chętnych do ich adopcji nigdy nie było problemu.

Minęło kilka lat. Ksiądz proboszcz umarł na raka. Jego ciało przywieziono ze szpitala. Były dwudniowe egzekwie i pogrzeb na cmentarzu, który przylega do kościoła. Następnego dnia, po porannej Mszy, poszliśmy pomodlić się nad grobem naszego kanonika, wciśniętym w dziesiątki szeregów i rzędów wyglądających niemal jednakowo mogił. Na płycie pomnika - tego, w którym spoczywał - siedziała czarno-biała kotka. Obrzuciła nas dostojnym spojrzeniem i cichutko miauknęła: „Dlaczego zamknięte?”. Tak było codziennie, ranek w ranek, przez cały, okrągły tydzień. A potem kotka zniknęła i już nikt nigdy jej nie widział.

17 lutego kot ma swój dzień. Mówi się, że światowy, choć obchodzi się go jedynie w Polsce i we Włoszech. Nawet trochę szkoda, że w tym dniu, bo dokładnie za miesiąc będzie wspomnienie świętej Gertrudy z belgijskiego Nivelles. Jest patronką kotów. Bo gdy szatan kusił ją w klasztornej celi, chytrze przyjmując postać myszy, Pan Jezus pomógł jej, wysługując się kotem, który mysz zobaczywszy, rzucił się na nią i w ten sposób uchronił pobożną zakonnicę przed grzechem. Wielkimi znawcami i miłośnikami kotów byli irlandzcy mnisi. „Ja, mnich, z kotem mym, Pangurem /każdy mistrzem w swojej sztuce /Pangur z myszy łupi skórę /a ja ryję się w nauce” - pisał jeden z nich w zamierzchłych czasach. Był kot wzorem bystrości i czuwania w pobożnym życiu, a jego profesjonalizm w unicestwianiu gryzoni - przykładem walki z pokusą i własną słabością.

Wspomniany już miłośnik kotów - Jachowicz Stanisław - szczepił w polską mowę nie tylko zgrabne wierszyki, ale też do dziś krążące z ust do ust powiedzonka. Także to: cudze chwalicie, swego nie znacie. Proszę życzliwie spojrzeć dziś na swojego albo napotkanego kotka. Nawet jeśli, jak u proroka Barucha - włóczy się po miejscach, gdzie ludzie stawiają uczynione własnymi rękami bożki (Ba 6,21). Biada człowiekowi, który nie ma w sobie przynajmniej szacunku do sympatycznych choć kapryśnych czworonogów. Oczywiście w ramach zdroworozsądkowego umiaru, Gdy go zabraknie, człowiek staje się obrazem nędzy i rozpaczy - to także znane określenie, autorstwa Jachowicza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Helenka
    17.02.2019 15:30
    Zgadzam sie calkowice. Od osmiu lat moj kot zdumiewa mnie przede wszystkim godnoscia, w cierpieniu, jasnoscia w wyrazaniu potrzeb i lojalnoscia. Jak kazdy kot, Dante jest drapieznikiem i umie polowac, ale wtedy gdy to konieczne. Gdy nadchodza chlody i myszy szukaja schronienia, on sie z nimi rozprawia. Nieraz zdumiala mnie jego inteligencja - gdy Dante zaobserwowal,ze jego ofiarom czasem uda sie uciec, postanowil, na wszelki wypadek wrzucac je do kosza na smieci, ktory stoi w lazience. W kazdym razie, kota nalezy miec;))
    doceń 11
  • Dremor
    18.02.2019 16:28
    Czasem z nostalgią wspominam kota, który mieszkał na plebanii Katedry we Wrocławiu za czasów poprzedniego proboszcza. W kancelarii parafialnej załatwiało się sprawy z mruczącą kulą na kolanach, a potem był problem, żeby wstać i wyjść, bo kotek zasnął. Casami też, podczas mszy w tygodniu można było spotkać kota śpiącego na tronie biskupim, albo pod bocznym ołtarzem, bo akurat tam przez witraż świeciło mocne południowe słońce, w którym kot uwielbiał się wygrzewać.
    doceń 10
  • Mol
    20.02.2019 07:10
    Mol
    Dlaczego zaraz biada człowiekowi, który nie szanuje kota? Mnie koty są obojętne, nie widzę powodu, żeby je szanować i mam do tego święte prawo. Uwaga, uwaga, to nie znaczy, że je kopię, podpalam czy dręczę w inny sposób. Po prostu nie dopuszczam do tego, żeby były w pobliżu mnie. I to jest w porządku.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL