GN 42/2019 Archiwum

Garnek z nadzieją

Kraków ma swoją „Zupę na Plantach”, Bielsko-Biała – „Zupę za Ratuszem”. Niektórzy faktycznie czekają tu co tydzień w niedzielne wieczory na ciepły posiłek, inni – na coś więcej. Coś, co może dać każdy…

Piotr Machej doskonale pamięta niedzielę 10 czerwca tego roku, kiedy po raz pierwszy poszli z 30-litrowym garnkiem zupy jarzynowej na ławeczkę za bielskim ratuszem. Nie przyszedł nikt, choć od paru dni chodzili po Bielsku-Białej, zapraszając ubogich i bezdomnych na wspólny posiłek o 18.00. Z pomocą przyszedł Andrzej Sitarz.

I Andrzej, i Piotr należą do Wspólnoty Przymierza „Miasto na Górze”. – Andrzej zaprosił nas na Wieczernik – spotkanie, które organizuje dla ubogich i bezdomnych w Arce, klubie prowadzonym w Bielsku przy ul. Krasińskiego 17 przez Katolickie Towarzystwo Kulturalne. Zareklamowaliśmy tam naszą grupę i wtedy ruszyło − wspomina. – Od 17 czerwca co niedzielę o 18.00 na przygotowywany przez nas ciepły posiłek przychodzi kilkadziesiąt osób.

Inicjatorzy „Zupy za Ratuszem” wzorują się na krakowskiej „Zupie na Plantach”. Uśmiechają się, że przez „zbieg okoliczności” – jak to w Kościele bywa – grupa nieznanych sobie osób pomyślała o tym samym. Kiedy Roksana Adamek zamieściła wiadomość o bielskiej „Zupie” na facebookowym profilu „Zupy” krakowskiej, pierwsze siedem osób spotkało się 10 czerwca w Arce.

– Pierwsza zupa to była zwykła jarzynowa z groszkiem, marchewką i ziemniakami – mówi Magda Buczek. – Dopiero się uczyliśmy: nie wiedzieliśmy, ile jej będzie trzeba, pożyczyliśmy 30-litrowy garnek.

Nie porzeba mieć talentów kulinarnych, by do nich dołączyć. – Kto nie potrafi obierać ziemniaków, marchewki, kroić cebuli, przygotowywać kanapki – nauczymy! – wołają.

Gotowali już m.in. pomidorową, leczo, bigos, barszczyk, kalafiorową, fasolkę po bretońsku. Spotykają się o 15.00 w Arce, by w ciągu trzech godzin przygotować posiłek. Kiedy kończą kroić warzywa, mięso czy wędliny na zupę, przygotowywują kanapki. O 18.00 zawożą wszystko prywatnymi samochodami do parku.

Skąd mają produkty? Wiele kupują sami. Umawiają się, kto ile i czego kupi. Jedna zupa to wydatek około 200 zł. Zależy im, żeby była konkretna, sycąca. – Część osób przynosi produkty, inni dają pieniądze na zakupy, jeszcze inni chcą pomóc swoją pracą. Jedna rodzina co tydzień przynosi składniki na kanapki, ciasta, muffinki – tłumaczy Piotr. – Przydałby się nam piekarz, który byłby w stanie przekazać trochę chleba…

O co w tym wszystkim chodzi? – O zupę najmniej – mówi Piotr. – To tylko pretekst. Bo zupy nie było, a nasi nowi ratuszowi znajomi sobie radzili. Najbardziej czekają na kontakt, rozmowę. Chcą, by ktoś ich wysłuchał. Mają w sobie wiele żalu, negatywnych uczuć. Wielu zostało skrzywdzonych w różny sposób. Daleki byłbym od wniosku, że każdy sobie na bezdomność zapracował… Dobrze jest przyjść i posłuchać… Chcemy z nimi być, rozmawiać, wlać w ich serca trochę nadziei.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama