Nowy numer 4/2023 Archiwum

Młode serce mam!

– Tak patrzę na nich, czy aby nie są trochę… „stuknięci”? Jadą na dwutygodniowe rekolekcje, które nie są ani koloniami, ani leniwym wypoczynkiem. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę to, co ci ludzie robią w ciągu roku, wszystko staje się jasne – mówi ks. Kamil Kuchejda, który towarzyszył oazowiczom podczas rekolekcji w Radoczy.

Nowe życie

Weronika Kasprzak i Katarzyna Kudłacik z Sułkowic-Łęgu, a także Janek Banot z Czańca byli na rekolekcjach razem z Justyną w Czernichowie. – Tematyką był Exodus – wyjście Izraelitów z Egiptu – wyjaśniają. – Razem zmagaliśmy się ze swoimi niewolami, żeby z nich wyjść. Co może być zniewoleniem? Telefon, komputer, rzeczy przyziemne. Na początku dostaliśmy sznureczki, na których mieliśmy zawiązać węzły – symbole naszych zniewoleń. Spłonęły potem razem z karteczkami, na których wypisaliśmy grzechy. Takich symboli było więcej – symbolicznie przekraczaliśmy Morze Czerwone, przechodząc przez jedną z kładek nad rzeką. Kiedy weszliśmy całą grupą, zaczęła się chwiać, pojawił się strach. Kiedy wracaliśmy, podzieliliśmy się na małe grupy. Strachu już nie było. Wtedy czuliśmy się trochę jak Izraelici, którzy wyszli z niewoli swoich lęków.

W Radoczy była Martyna Mietła z bielskiego Lipnika. – Po zeszłorocznym doświadczeniu rekolekcji wakacyjnych spodziewałam się znowu takiego duchowego „wow!”. Ale się przeliczyłam. Czułam się jak na pustyni. Wydawało mi się, że Pan Bóg nic do mnie nie mówi. Wtedy codziennie coś się działo, a teraz taka zupełna cisza – opowiada. – Nie czułam się z tym dobrze. Ale przyszedł dzień, w którym rozważaliśmy tajemnicę Zmartwychwstania. I to był przełom. Dotarło do mnie, że Pan Jezus zabrał mnie na te rekolekcje, żebym sobie uświadomiła, że zamyka się pewien etap w moim życiu: idę do liceum, chcę zmienić mój zespół taneczny, zmienia się ksiądz, który prowadził naszą wspólnotę oazową. A co jeszcze ważne: tego dnia przebaczyłam człowiekowi, który bardzo mnie zranił. Oddałam to Jezusowi. Zamknęłam to, co było dawniej, i poczułam, że Bóg daje mi nowe życie, nowy rozdział – że jest, działa i czuwa nade mną. Zapamiętam też bardzo mocno słowa Pisma Świętego: „Nie bój się, mała trzódko, Pan szykuje dla ciebie wielkie rzeczy”. To było coś, co zupełnie zmieniło moje przeżywanie rekolekcji!

O doświadczeniu Bożej miłości na rekolekcjach w Radoczy mówi też Janek Szlagur z Bujakowa: – Długo się opierałem, żeby na nie pojechać. A dziś mówię, że każdy oazowicz po prostu powinien tam być! Usłyszałem, że Bóg naprawdę mnie kocha. Od początku chciał, żebym przyszedł na świat i żebym pamiętał, że zawsze jest przy mnie i bardzo mnie kocha. Chce wejść do mojego serca nawet wtedy, gdy grzeszę; nigdy się nie odwraca! I tylko ode mnie zależy, czy go wpuszczę do serca. To mnie po prostu urzekło. Miałem w życiu różne przygody i zwątpienia. Ale to, co się tutaj wydarzyło, umocniło mnie i zmieniło myślenie o Panu Bogu.

Szukają

– Bardzo nas, duszpasterzy, cieszy, że przybywa młodzieży chętnej na wyjazd na oazy wakacyjne – mówi ks. Ryszard Piętka. – W te wakacje w naszej diecezji samych uczestników jest około 500 – nie licząc diakonii: animatorów, księży, bo to kolejna setka. W tym roku gromadzimy się wokół hasła „Młodzi w Kościele”. To z jednej strony zachęta dla nas, niezależnie od wieku, żebyśmy byli młodzi duchem, byśmy byli pełni zapału, radości, a równocześnie żebyśmy szczególnie zwrócili uwagę na tych młodych wiekiem, którzy szukają dróg swojego życia, szukają świadków. Chcemy być tymi świadkami, chcemy dzielić się z nimi radością Ewangelii. Jak dodaje ks. Piętka, młodzi bardzo potrzebują tego, co najbardziej wartościowe, co głębokie: prawdziwej relacji i z Panem Bogiem, i z drugim człowiekiem. W świecie, gdzie często relacje są bardzo powierzchowne, w oazie mogą to wszystko odnaleźć.

Czego pragną i co tutaj odnajdują? Bardzo ważna jest wspólnota młodych, którzy poszukują tych samych wartości. Nie chcą bylejakości, szybkich odpowiedzi. Szukają tego, co głębokie: wiary, która będzie wiarą autentyczną – prawdziwym spotkaniem z Jezusem, nie tylko tradycją, zbiorem nakazów i zakazów. A poza tym chcą doświadczyć radości, przyjaźni, wspólnie przeżytego czasu. – Jeśli w ciągu roku formują się we wspólnotach, gdzie jest im pokazywany Pan Bóg, Jezus Chrystus, zaczynają za Nim tęsknić i myślę, że dlatego wybierają rekolekcje, gdzie Go odkrywają takim, jakim jest naprawdę. A wtedy serce człowieka staje się spełnione – dodaje ks. Kamil Kuchejda. – Poza tym szukają takiego miejsca, w którym mogą być sobą. Ucząc w szkole średniej czy spotykając się z nimi w ciągu roku, widzę, że nieraz wpadają w pułapkę zakładania masek, dostosowywania się do grup. Natomiast kiedy przyjeżdżają na oazę, kiedy spotykają ludzi, którzy chcą tego samego co oni, mogą być sobą, mogą być autentyczni; widzą, że takich jak oni jest więcej… Kolejny rekolekcyjny dzień wspólnoty oazowiczów odbędzie się w kościele św. Pawła w poniedziałek 30 lipca o 10.00. Natomiast diecezjalne spotkanie Ruchu Światło–Życie, podsumowujące wakacyjny czas rekolekcji – w sobotę 25 sierpnia o 14.00.• Więcej świadectw oazowiczów w naszej internetowej relacji na: bielsko.gosc.pl

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy