Nowy numer 38/2018 Archiwum

Ciągnie mnie Boże Miłosierdzie…

Słowo „powołanie” było chyba tym, które najczęściej słyszeli w drodze do Łagiewnik. Słoneczna aura z upałami dodatkowo podkreślała, jak gorący to temat...

Mówił o nim bp Roman Pindel w Hałcnowie. Zachęcał pątników, by szukali oblicza Boga miłosiernego na swej drodze do Łagiewnik, i apelował: – Szukajmy i przypatrujmy się temu powołaniu, któreśmy odkryli... – Maryja uczy nas, jak odkrywać dar powołania, a następnie co robić, aby na tej drodze wytrwać do końca – dodał w Łagiewnikach bp Piotr Greger, tłumacząc, że powołanie nie jest własnym pomysłem na życie, ale odkrywaniem Bożego planu. Nad tym skupiało się blisko 1800 pątników, którzy wyruszyli w drogę 6. diecezjalnej pielgrzymki do Bożego Miłosierdzia. – Wiele osób, klerycy, ale także liczni świeccy, potwierdzali w drodze, że to dla nich temat ważny i odbierają go bardzo osobiście – przyznaje główny przewodnik ks. Mikołaj Szczygieł.

Powołani na trasie

W grupie św. Bilczewskiego o powołaniu każdego do świętości na podstawie adhortacji papieża Franciszka „Gaudete et exsultate” mówił ks. Jerzy Pytraczyk, ojciec duchowny seminarium. W grupie św. Brata Alberta powołaniowe „Rozmowy w tłoku”, prowadził z dużą dawką humoru ks. Przemysław Guzior. Krążyła też książka wyłącznie dla osób stanu wolnego, czyli... leksykon zakonów i zgromadzeń zakonnych w Polsce. W grupie św. Matki Teresy pielgrzymi uczestniczyli m.in. w słuchowisku „Ludzie w czerni”. Klerycy i siostry zakonne opowiadali o swoim powołaniu, a ks. Grzegorz Pasternak raz po raz je przerywał, budując napięcie: „A co na to mama, dowiemy się w następnym odcinku”. Ale był też czas na wiele innych tematów, przede wszystkim miłosierdzie. Grupa św. Faustyny poznawała je w kontekście nauczania trzech ostatnich papieży. W grupie bł. M. Sopoćki młodzi z łodygowickiej rodziny Kołaczów opowiadali o tym, jak na co dzień razem wypełniają uczynki miłosierdzia wobec często nieznanych sobie ludzi.

Mamy klucz!

– Mówiliśmy dużo o powołaniu w perspektywie kapłańskiej, zakonnej i małżeńskiej; o tym, że powołanie jest swego rodzaju planem, który nam Pan Bóg proponuje na realizację naszego życia i zawsze jego celem jest osobista świętość każdego z nas. To jest klucz, którym się posługujemy przy jego rozeznawaniu i przy jego pogłębianiu. Musimy też pamiętać o świętości ludzi, których Bóg stawia na naszej drodze: parafian, współmałżonka, dzieci – tłumaczy ks. M. Szczygieł. – Jezus też otrzymał od Ojca misję i ją wypełnił: złożył siebie w ofierze na krzyżu. Dlatego każdy na pamiątkę tej pielgrzymki otrzymał krzyż z cytatem z Pisma Świętego. Powołanie nazywamy krzyżem, bo wszystkie trudności, które się z nim wiążą, możemy najzwyczajniej w świecie zawierzyć Panu Bogu... Ściskając krzyże w dłoniach, modlili się w Centrum św. Jana Pawła II i u św. Faustyny, dumnie podnosząc je nad głowami w czasie przemarszu. Chyba najwyżej pielgrzymkowy krzyż unosił 85-letni Mieczysław Dziewięcki ze Zbytkowa, najstarszy pątnik, niezmiennie idący na czele grupy. – Powołanie? To najważniejsze, co można odkryć: że wszystko, co mamy, nawet tę odwagę, żeby wyruszyć do Łagiewnik, daje nam Pan Bóg! – mówi bez wahania.

Ludzkie historie

– Jestem po raz drugi na pielgrzymce łagiewnickiej. W tym roku idę ze św. Bratem Albertem – bo jak tu z tatą nie iść…? – mówi s. Gabriela Wiercigroch, albertynka z Ujsół, która posługuje na Watykanie, w kuchni dla Gwardii Szwajcarskiej. – Idzie się bardzo dobrze. Jest czas na to, żeby się pomodlić, pośpiewać, potańczyć, pożartować i przede wszystkim być jak św. Brat Albert: służyć bratu, siostrze, którzy idą obok nas. Pan Bóg dał mi tu dość trudne zadanie. Nie lubię mówić, udzielać wywiadów, a tu wciśnięto mi mikrofon do ręki. Musiałam się przełamać, ale mogłam się dzielić tym, co robię, jak żyję. W pielgrzymowaniu ważny jest cel, ale jeszcze ważniejsze jest wszystko, co dzieje się po drodze. Bo w drodze Pan Bóg działa przez proste gesty innych ludzi. Ważne, żeby się otworzyć i to dostrzec. W grupie św. Matki Teresy szli klerycy: Tomasz Kramarczyk z Osieka, Bartłomiej Pluta z Lesznej Górnej i Michał Juraszczyk z Zebrzydowic. – Na ile potrafimy, staramy się służyć innym pielgrzymom – mówi Tomek. – Myślę, że na pielgrzymce wielkie znaczenie ma obecność grupy muzycznej. Nasza jest naprawdę wspaniała. Śpiew niemal nigdy nie gaśnie. To nas też mobilizuje do służby innym. Diakon Jakub Kuliński z radością patrzył na młodych, których namówił na rekolekcje w drodze: ośmioro pielgrzymów ze Świnnej, gdzie odbywał praktykę. – Nie doświadczyli wcześniej, czym jest pielgrzymka, trochę obaw było. Okazało się, że niepotrzebnych. Mam nadzieję, że pójdą za rok i zachęcą innych – dodaje. Jan Kotrys z Ujsół tuż przed pielgrzymką skończył 75 lat. Do Łagiewnik szedł po raz czwarty, z żoną Marią. – Już przed rokiem prosiłem Pana Jezusa, żeby mi na to pozwolił. Ciągnie mnie tutaj Boże Miłosierdzie… – mówi. – Tegoroczne pielgrzymowanie jest dla mnie szczególne. Nie ma żadnych bąbelków, idzie się świetnie. Wszystkie lekarstwa grzecznie leżą w torbie. I tym bardziej czuję, jak wszechmocny jest dobry Pan Bóg. Henryka Chłapek z Kóz szła do Łagiewnik po raz szósty, Magda Dwornik z Bulowic, jej chrześniaczka, po raz czwarty. Magda miała przerwę w pielgrzymowaniu, bo urodziła córeczkę, wymodloną na pielgrzymce w 2013 roku. – Mieliśmy syna i chcieliśmy jeszcze jedno dziecko, więc w tej intencji poszłam. Ola urodziła się jeszcze w tym samym roku – jako wcześniak – ale na szczęście wszystko dobrze się ułożyło i jest z nami. Na bank jest tak, że została wymodlona tutaj w drodze... – mówi Magda. Jolanta Zamora-Podsiadło, pielgrzymkowa lekarka, jest z pątnikami po raz drugi. – Lekarzem jest się zawsze – czy to w przychodni, czy w szpitalu, czy na pielgrzymce. Zawsze jest się po to, żeby służyć ludziom... – mówi o swojej misji.

Otwarci na łaski

Swoje powołanie gospodarzy świetnie rozumieją księża i parafianie w mijanych miejscowościach: Kętach-Podlesiu, Nowej Wsi, Witkowicach, Malcu, Wieprzu... W pamięci pątników pozostanie niestrudzony ks. Adam Stawarz z Wysokiej, z wiaderkiem wody święconej i kropidłem witający wszystkie grupy i każdego z osobna, a potem zapraszający ze sceny na pierwsze nabożeństwo majowe. Razem z nim na scenie modlitwę prowadzi miejscowy zespól Emaus, a gospodynie w odświętnych strojach częstują żurkiem i kanapkami. W tym czasie śpiewa Magda Anioł. – Nie spotkaliśmy dotąd tak serdecznego przyjęcia jak w Nidku – podkreślają pielgrzymi z grupy bł. ks. Sopoćki. – Młodzież zawsze z ks. proboszczem Józefem Sowińskim czeka na nas przed świątynią i wita śpiewem. Potem w kościele prezentują przygotowane specjalnie dla nas misterium o Bożym Miłosierdziu. Co roku inne! A potem pyszny gulasz na kolację, a na śniadanie 300 kiełbasek i jajecznica z 540 jaj! Do tego wspaniałe ciasta. W tym roku było ich przeszło 4 tysiące porcji! Jak przyznają gospodynie i strażacy, to wymaga sporo pracy, czasu. – Ale tak rozumiemy, że to jest nasze powołanie, by ich ugościć, przyjąć pod swój dach – tłumaczą zgodnie. W tym roku pielgrzymi w Nidku uczestniczyli w poświęceniu nowego witraża św. Faustyny, ufundowanego przez rodzinę jednego z ubiegłorocznych pątników. I poczuli, że najlepszą formą wdzięczności za okazane im serce będzie... następny witraż. Tym razem z postacią ich patrona: bł. ks. Michała Sopoćki. Podczas porannej Mszy św. zebrali ponad 2,5 tys. zł na ten cel.

Przyjdźcie za rok!

Doszli w komplecie. U celu dołączyło też 33 rowerzystów, którzy pielgrzymowali z ks. Grzegorzem Kierpcem z Żywca przez Jasną Górę. – Pielgrzymka była trudna, ale jedynie ze względu na pogodę. Pielgrzymi dopisali, nie tylko jeśli chodzi o liczbę, ale też i sumienność, co znacznie ułatwiło nam całą pracą organizacyjną – podsumował ks. Szczygieł, a w bazylice zachęcał, żeby spotkać się tu także za rok. – Pan Jezus Miłosierny nas tu zaprosił i cieszę się, że możemy jako narzędzia Mu w tym pomagać – zaznacza Irena Papla, incjatorka i współorganizatorka pielgrzymki. – A kiedy widzę, ilu nas tu jest, to bardzo się cieszę, że miłosierdzie Boże tak się rozsiewa...

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma