Nowy numer 29/2019 Archiwum

Zakorzeniona w Ewangelii

Wybitna pisarka Zofia Kossak (po mężu Szczucka, a potem Szatkowska) zmarła 50 lat temu, 9 kwietnia 1968 roku, w Wielki Czwartek... Na pamięć i podziw zasłużyła sobie tym, jak przeżyła swoje niełatwe życie. I książkami.

Wnuczka znanego malarza Juliusza Kossaka spoczęła na parafialnym cmentarzu w Górkach Wielkich niedaleko Skoczowa, tuż obok grobu rodziców: Anny i Tadeusza. To z nimi zamieszkała w Górkach w 1923 r. po tragicznych doświadczeniach rewolucji bolszewickiej na Wołyniu (opisanych w debiutanckiej książce „Pożoga”) i śmierci pierwszego męża, Stefana. Tu w 1925 r. wyszła powtórnie za mąż za Zygmunta Szatkowskiego i tutaj urodziły się ich dzieci: Witold i Anna. W Górkach także w 1926 r. umarł jej najstarszy syn: 10-letni Juliusz Szczucki. Drugi z synów z pierwszego małżeństwa w czasie II wojny światowej trafił do KL Auschwitz. Tam zginął w 1943 r. Niepewność co do jego losu była dla matki wielkim bólem. Zofia Kossak do końca życia nie przyjęła do wiadomości, że Tadeusz nie żyje.

Pisane w Górkach

W góreckim dworze Kossaków powstało przed 1939 r. wiele jej ważnych książek, w tym pisane z rozmachem i tłumaczone na wiele języków powieści historyczne o czasach średniowiecza: „Krzyżowcy”, „Król trędowaty”, „Bez oręża” czy „Puszkarz Orbano”, ale także seria pełnych ekspresji literackich portretów świętych „Szaleńcy Boży”. Tu powstały też utwory tak mocno związane ze Śląskiem Cieszyńskim, m.in. dedykowane synom i ukochane przez dzieci „Kłopoty Kacperka, góreckiego skrzata” czy „Legenda o św. Mikołaju z Pierśćca”. Ten ostatni tytuł wiąże się z szerszą fascynacją pisarki tradycyjną pobożnością mieszkańców Śląska. O św. Mikołaju pierścieckim pisała: „Gdyby przyszła znów zła pora, że Śląsk zalegną ciemności, począłby świecić na nowo, bo moc Boża nie wietrzeje”. Z tego przekonania, z wiary w Boga, niezachwianej mimo trudnych doświadczeń, czerpała siłę, by wciąż uparcie stawiać czoła codziennym przeciwnościom losu i dostrzegać piękno Bożego stworzenia, dobro w ludziach. I nigdy nie pozwalała spraw wiary odsuwać na dalszy plan.

W otchłani piekła

Czas pracowitego pisarstwa przerwała wojna. Mąż trafił do oflagu, a Zofia, ukrywając się przed Niemcami, którzy pamiętali jej patriotyczne utwory krytykujące germanizację na Śląsku, pojechała z dwójką dzieci i matką Anną Kossakową do Warszawy. Uznała, że tam gestapo nie będzie jej szukać... Od razu też zaangażowała się w konspiracyjną pracę, zakładając Front Odrodzenia Polski, podziemną organizację katolicką. Równocześnie troskliwie opiekowała się schorowaną matką, dla której wynajęła nawet letni domek w Zielonce pod Warszawą, by odwrócić jej uwagę od zagrożeń. Tylko towarzysząca Annie Kossak suczka otrzymała znamienne imię: Fopcia... Zofia Kossak przed wojną dostrzegała społeczne konflikty związane choćby z gospodarczą konkurencją firm polskich i żydowskich. Wspierała polskie, ale nie miała cienia wątpliwości, że żaden Polak i katolik nie powinien przyzwalać na bestialstwo niemieckich okupantów wobec ludności żydowskiej. Jako pierwsza wystąpiła ze sprzeciwem. I tłumaczyła, że nie chcemy być Piłatami... „Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL