Organizatorzy odpowiedzialni za organizację rejonów Ekstremalnej Drogi Krzyżowej przyznają, że statystyki nie mają dla nich większego znaczenia. Często nawet ograniczają liczbę osób zapisujących się na daną trasę, żeby rzeczywiście dać szansę wędrówki w samotności czy najwyżej kilkuosobowej grupce. Bo ten czas ma być szansą na osobistą rozmowę z Jezusem. Jednak nikogo nie martwił widok tłumu, który po Mszy św. wylewał się z andrychowskiego kościoła św. Macieja, by rozdzielić się na takie właśnie małe grupki i wyruszyć na 9 przygotowanych tras do Wadowic, Kalwarii, Zebrzydowskiej czy Rychwałdu. – Cieszę się, że jest nas tak dużo i że wyruszamy, żeby być blisko Niego. Mam nadzieję, że na tej drodze spotkamy się z Nim. Po tych pierwszych kilku latach dziś ludzie wiedzą, czego chcą, po co idą. Wprawdzie nikomu już nie trzeba niczego tłumaczyć, wciąż zadziwia spostrzeżenie, że za każdym razem to jest inna EDK.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








