Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Alpha, Beta, ona i on

– 22 lata po ślubie… I dwa miesiące temu tutaj, w Zagórniku, w pokoju nad kaplicą relikwii bł. ks. Władysława Bukowińskiego, tak się pokłóciliśmy, że półtora dnia na siebie nie mogliśmy patrzeć – opowiadają Katarzyna i Alfred Gibasowie z Andrychowa. – Zobaczyliśmy, jak delikatną bańką jest małżeństwo...

Dwa lata temu koleżanka z pracy zaproponowała Katarzynie Gibas udział w kursie Alpha w Zagórniku koło Andrychowa. – Ja byłam ciekawa. Mąż podszedł do tego z dużym dystansem. Ale jak usłyszeliśmy, że nie będziemy musieli tam chodzić, jeśli się nam nie spodoba, zdecydowaliśmy: no to jedziemy – opowiada Kasia. – I tak się złożyło, że nie tylko zostaliśmy na wszystkich spotkaniach, ukończyliśmy naszą Alphę, ale później pomagaliśmy w kolejnych edycjach tego kursu i… braliśmy udział w następnych, których pomysł zrodził się tutaj w zagórnickim domu bł. ks. Władysława Bukowińskiego – dodaje Alfred, mąż Kasi. – To pomysłem inicjatora tego miejsca, ks. Jana Nowaka, postulatora procesu beatyfikacyjnego ks. Bukowińskiego, stały się kolejne kursy: Beta i kurs Dialogu Małżeńskiego… Kasia i Alfred byli jedną z dziesięciu par – z Andrychowa, Kęt, Roczyn, Nidku i Sułkowic-Łęgu – które jako pierwsze uczestniczyły w zagórnickim Dialogu Małżeńskim. Przez osiem wtorkowych wieczorów zasiadali przy dużym stole w głównej sali domu, przy aromatycznej kawie, herbacie i domowych wypiekach. Razem z nimi byli ich goście: Anita i Krzysztof Tyrybonowie z Domowego Kościoła w andrychowskiej parafii św. Macieja, i ks. Jacek Moskal, moderator diecezjalny oazy rodzin, który towarzyszył małżonkom na zmianę z ks. Janem Nowakiem.

W domu Apostoła

Dom bł. ks. Władysława Bukowińskiego jeszcze pachnie świeżością drewna i farb. Uroczyście otworzył go na początku listopada abp Marek Jędraszewski. Na co dzień gospodarzami domu są Grażyna i Jarosław Ogiegłowie. O ks. Bukowińskim, apostole sowieckiego Kazachstanu, potrafią mówić z prawdziwą fascynacją. – Za życia miał dwie walizki. I ani domu, ani kościoła, w którym mógłby duszpasterzować. Tam, w Kazachstanie, narażając swoje życie, przynosił Jezusa ludziom, którzy przez kilkadziesiąt lat nie widzieli księdza. Po śmierci ma dom, w którym my możemy ewangelizować i na miarę naszych możliwości kontynuować jego dzieło – opowiada Jarosław.

– Zależy nam, żeby to miejsce było nie tylko ładnym budynkiem. Staramy się, żeby ludzie nawiązywali tu osobistą relację z Jezusem – chodzi o to, co przez całe życie robił ks. Bukowiński. Dzięki ks. Janowi Nowakowi od kilku lat w domu prowadzone są kursy Alpha, będące głoszeniem podstaw chrześcijaństwa w jak najprostszy sposób. Ale na Alphie się nie skończyło. – Przeszliśmy do Bety – uśmiecha się Jarosław Ogiegło. – To autorski kurs ojca Jana, poświęcony siedmiu sakramentom. To także mocne nawiązanie do postaci ks. Bukowińskiego – przez kilkadziesiąt lat chrzcił w domach, udzielał Pierwszej Komunii Świętej, bierzmował, asystował przy ślubach małżonków. Ten kurs uświadamia nam, czym naprawdę sakramenty są, jaka jest ich waga, co nam dają. Każde ze spotkań – poza jednym – prowadzili księża, m.in. ks. Jan Nowak, ks. Edward Staniek, ks. Jacek Moskal. To jedno, poświęcone sakramentowi małżeństwa, poprowadzili Anita i Krzysztof Tyrybonowie z Domowego Kościoła. Do dziś w Zagórniku udało się zrealizować pięć edycji kursu Beta. Składa się na niego siedem spotkań o sakramentach i ósme, ukazujące spojrzenie na sakramenty z perspektywy ks. Bukowińskiego. – Ale Beta znów nie była finałem. Okazało się, że uczestniczące w niej małżeństwa miały tyle pytań, że zrodził się kolejny kurs – o komunikacji w małżeństwie: Dialog Małżeński, bazujący na doświadczeniach oazy rodzin – dodaje Jarosław Ogiegło. – Pierwszą edycję „najmłodszego dziecka” zagórnickiego domu poprowadzili Tyrybonowie z księżmi Janem Nowakiem i Jackiem Moskalem. Cykl dziewięciu cotygodniowych spotkań zakończyło uroczyste odnowienie przysięgi małżeńskiej podczas Mszy św. w sobotę 9 grudnia.

Dziewięć wtorków

– Tematykę spotkań oparliśmy na naszym doświadczeniu życia w Domowym Kościele; na tym, co pomogło nam kiedyś uratować nasze małżeństwo i pozwala budować je każdego dnia – opowiadają Tyrybonowie. – Podczas pierwszego spotkania zastanawialiśmy się nad hierarchią wartości w naszych małżeństwach – jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na miejscu właściwym. Mówiliśmy małżonkom o tym, że w obowiązkach stanu dla męża żona jest najważniejsza, dla żony – mąż. Kochana mama i dzieci są dopiero na kolejnych miejscach. W kolejne wtorki mówiliśmy o zaangażowaniu społecznym, o tym, jakimi jesteśmy pracownikami, pracodawcami, o hobby, o budowaniu tej rzeczywistości na fundamencie Pana Boga. Kolejne poświęciliśmy historii naszego życia – z jakich domów pochodzimy, co wzięte z nich pielęgnować, a czego nie fundować dzieciom, współmałżonkowi czy sobie samemu. Przyjrzeliśmy się komunikacji werbalnej i niewerbalnej – temu, co i jak mówimy, jak przekazujemy informacje, czy jesteśmy przejrzyści dla współmałżonka. Rozmawialiśmy o naszych językach miłości, zwróciliśmy uwagę na „magiczne słowa”: proszę, dziękuję, przepraszam. Popatrzyliśmy na nie przez pryzmat Hymnu o miłości. Kolejne ze spotkań poświęciliśmy konfliktom, które są nieuniknione – co z nimi robimy, jak je przeżywamy, czy chcemy je rozwiązywać, przemilczeć czy wykorzystywać do własnych rozgrywek. Nie mogło zabraknąć tematyki przebaczenia – bo to jest początek prawdziwego wzrostu, a także naszych relacji z rodzicami i dziećmi. Mottem wszystkich spotkań stały się słowa z Ewangelii św. Jana: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. – Tak jest, że ta prawda najpierw zaboli, a dopiero potem wyzwoli, ale bez tego nie ruszymy do przodu – podkreślają Tyrybonowie. Na ostatnim spotkaniu prowadzący zachęcali do autentycznego wprowadzenia w życie treści spotkań. – Nie możemy skupiać się jedynie na modlitwie: „Ja się będę modlić, a Ty to, Panie Boże, za mnie załatw”, albo jedynie na działaniu: „Żyły sobie wypruję, ale dam radę”. Tutaj w grę wchodzi tylko ta opcja: „Modlę się, jestem z Bogiem i pracuję nad moim małżeństwem”. Ksiądz Jacek Moskal zaprosił małżonków, by wykorzystali siłę wszystkich poszczególnych sakramentów, które poznali; by praktykowali małżeńską i wspólną, rodzinną modlitwę, która decyduje o sile wiary. – Rodzina, która się modli, przekazuje wiarę, ale rodzina, która modli się razem, przekazuje wiarę silną – podkreślał ks. Jacek Moskal.

W cztery oczy

Po każdej prelekcji prowadzących małżonkowie otrzymywali indywidualne błogosławieństwo i świecę symbolizującą światło Chrystusa. Z tym błogosławieństwem przechodzili na rozmowy w cztery oczy, czyli dialog małżeński. – 22 lata po ślubie… – opowiadają Katarzyna i Alfred Gibasowie. – Dwa lata po Alphie, ewangelizacja, służba na kolejnych Alphach, potem nasz kurs Beta i kolejne posługi dla uczestników następnych edycji… My zachęcaliśmy innych do udziału w kursach, a dzięki jednej parze, która trafiła na Alphę po takim zaproszeniu, sami odnaleźliśmy swoją wspólnotę – Domowy Kościół… I dwa miesiące temu, tutaj w Zagórniku, w pokoju nad kaplicą relikwii bł. ks. Władysława Bukowińskiego, tak się pokłóciliśmy, że półtora dnia na siebie nie mogliśmy patrzeć. I zobaczyliśmy wtedy, jak delikatną bańką jest małżeństwo i… jak ta kłótnia była nam potrzebna. Uświadomiliśmy sobie, jak bardzo o małżeństwo trzeba dbać. Kiedy dowiedzieliśmy się o kursie Dialogu, myśleliśmy, co też kolejny kurs może nam dać. Ale gdy usłyszeliśmy jedno zdanie: że Pan Bóg stworzył nas, rozmawiając już wtedy z Synem i Duchem Świętym o tym, jacy mamy być, byliśmy powaleni. Zostaliśmy i nie żałujemy. Anna i Michał Stokłosowie do Zagórnika dojeżdżali z Sułkowic-Łęgu. – Jeśli słowo „super” mogłoby oddać nasze wrażenia po tym kursie, to tak właśnie jest. Chcieliśmy pogłębić naszą relację z Panem Bogiem i poprawić codzienne funkcjonowanie naszej rodziny – mówią zgodnie. A Ania dodaje: – Mąż się stał bardziej troskliwy. Nawet dostaję bukiet kwiatów bez okazji, a wcześniej to się rzadko zdarzało. Widzę, że ja staram się więcej z siebie dawać, gubić mój egoizm, bardziej obdarowywać męża. Chyba dużo spokojniej jest w naszym domu… – Czasem jeszcze walczę z moją żoną, staram się coś wymusić, ale widzę, że kiedy oboje mamy świadomość tego, co tu usłyszeliśmy, wszystko lepiej się układa – mówi Michał. – Bez rozwoju duchowego raczej trudno mówić o dobrym funkcjonowaniu rodziny. – Przyjechaliśmy tu z ciekawości – mówią Aneta i Gerard Adamczykowie z Nidku. – Rok temu, po kursie Alpha, wstąpiliśmy do Domowego Kościoła, gdzie dialog małżeński jest jednym ze zobowiązań. Kiedy dowiedzieliśmy się, że ten kurs będzie poświęcony właśnie dialogowi, postanowiliśmy spróbować. Od Alphy nasze życie zaczęło się zmieniać. Jesteśmy coraz bliżej Boga i patrzymy na małżeństwo z Bożej perspektywy. Nauczyliśmy się okazywać sobie więcej szacunku i zrozumienia. – Mąż jest bardziej cierpliwy – tak wobec mnie, jak i syna – mówi Aneta. – Żona jest bardziej wyrozumiała i odpuszcza to, co kiedyś było powodem do konfliktu – dodaje Gerard. – Mamy za sobą prawie 15 lat małżeństwa, ale po tym kursie widzę, że każde młode, zaczynające od zera małżeństwo, powinno tu być. Polecam – żeby nie trzeba było się przez lata docierać.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma