Nowy numer 42/2019 Archiwum

Solidarni

W bielskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa podczas dziękczynnej Mszy św. polecano Bogu ludzi, którzy 35 lat temu angażowali się w pomoc więzionym i internowanym przez komunistyczne władze. Nie odstraszały ich groźby ani szykany...

Jako pierwsi pomoc po 13 gru- dnia 1981 r. podjęli członkowie bielskiego Klubu Inteligencji Katolickiej skupieni przy parafii św. Mikołaja. W następnych tygodniach przy parafii Opatrzności Bożej w Białej, pod opieką ks. Józefa Sanaka, powstał magazyn darów i tam skoncentrowała się cała akcja wspierania 150 represjonowanych działaczy Solidarności i ich rodzin na terenie Podbeskidzia. Od marca 1982 r. działali oficjalnie jako Biskupi Komitet Pomocy Uwięzionym i Internowanym w Bielsku-Białej. Pracami Komitetu kierowali działacze zawieszonego KIK-u: prezes Zdzisław Greffling i Janina Królikowska, a w bieżącą działalność włączyli się m.in. Janusz Frączek, Kazimierz Jagosz, Krzysztof Jonkisz, Elżbieta Kralczyńska, Grażyna Nalepa, Alicja Pawlusiak, Andrzej Sikora, Wiesława Szcześniak, Piotr Witkowski. Organizowali wszystko, co było potrzebne: paczki z żywnością i ubraniami, lekarstwa, pieniądze, pomoc prawną. – Komitet aż do 1989 r. pomagał uwięzionym i internowanym, ich rodzinom pozbawionym środków do życia. Za tę działalność chcemy dziś wszystkim jego członkom podziękować. Oni dali świadectwo chrześcijańskiej wrażliwości na ludzką biedę i odpowiedzieli na potrzebę, jaka zaistniała. Była to służba Bogu, ludziom i ojczyźnie – mówił ks. prał. Krzysztof Ryszka, wyrażając wdzięczność wszystkim przybyłym na dziękczynną Eucharystię. Po Mszy św. dawni członkowie Komitetu dzielili się przeżyciami sprzed lat – i tymi smutnymi, i zabawnymi...

Chwila próby

– KIK został 13 grudnia 1981 r. zawieszony, jak wszystkie inne stowarzyszenia. Potrzebą chwili po ogłoszeniu stanu wojennego była pomoc osobom, które doświadczyły różnych represji ze strony władz. I wtedy zaczęliśmy naszą działalność charytatywną, w którą angażujemy się do dziś – wspominała z lekkim uśmiechem Elżbieta Kralczyńska, obecna prezes KIK, która pomagała wtedy innym, choć po aresztowaniu męża, Andrzeja Kralczyńskiego, też została sama z małymi dziećmi. – W ludziach była taka wielka chęć niesienia pomocy, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy wciąż obserwowani przez funkcjonariuszy SB. Często pomagali nam księża, żeby przewieźć przygotowane paczki rodzinom albo rozładować transport z darami – mówiła Grażyna Nalepa, a Alicja Pawlusiak opowiadała o awarii samochodu, którym z koleżanką przewoziły dary z Katowic. – Dwiema kobietami bezradnymi wobec usterki zainteresował się wówczas... milicjant po służbie. Pomógł uruchomić auto. Dziś się z tego śmiejemy, ale wtedy to był prawdziwy stres, bo przecież mógł też sprawdzić, co wieziemy – przyznawała pani Alicja. Krzysztof Jonkisz i Janusz Frączek przypominali, jak radzili sobie z inwigilacją SB i jaką cenę płacili ci, którzy odmawiali wtedy współpracy. – Trzeba też pamiętać, że przecież internowani czy aresztowani byli ludzie, którzy nigdy wcześniej z opozycyjną działalnością nie mieli do czynienia. Tym bardziej przerażone były ich rodziny. Był w ludziach wielki strach. Zdarzało się, że żony nie chciały przyjąć przywiezionych przez nas darów czy pieniędzy, żeby dodatkowo nie narazić się władzy. Wtedy pocieszałam, żeby się tak nie przejmowały. Mówiłam, że mój mąż też siedzi... – dodawała Elżbieta Kralczyńska. We wspomnieniach padały nazwiska księży, którzy wspierali starania komitetu czy odwiedzali internowanych, w tym ks. Józefa Sanaka, ks. Zbigniewa Powady, ks. Franciszka Janczego, ks. Kazimierza Malagi czy ks. Zenona Mierzwy. Ważną pomoc nieśli też lekarze czy rolnicy, którzy organizowali żywność...

Mamy dług!

Na ten wieczór wspomnień Helena Dobranowicz przyniosła fotografię śp. ks. kan. Franciszka Janczego, zmarłego w tym roku. Przypomniała, jak ważne były jego odwiedziny w ośrodku dla internowanych, duchowe wsparcie, każde słowo... – Kiedy zostałam internowana, moi rodzice mieli już ponad 75 lat i wpadli w panikę. Nie wiedzieli, co się stało i gdzie mnie zabrano po rewizji mieszkania. Już następnego dnia do drzwi zapukała Ela Kralczyńska... Ta szybkość działania, obecność, solidarność w nieszczęściu i gotowość udzielenia pomocy były dla nich wielkim dobrodziejstwem, za które jestem wdzięczna do dziś. Wiem, że to dług, który można spłacić tylko modlitwą – mówiła wzruszona pani Helena, wręczając symboliczny biało-czerwony bukiet róż Elżbiecie Kralczyńskiej. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL