Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wstali i głoszą

Ponad 2,5 tys. piechurów, a także niespełna 200 rowerzystów udało się do Jasnogórskiej Matki.

Pątników witał i przedstawiał ks. Damian Koryciński, główny przewodnik 26. Pielgrzymki Diecezji Bielsko-Żywieckiej na Jasną Górę, a wraz ze swoimi weszli pozostali przewodnicy: z cieszyńską ks. prał. Stefan Sputek, z czechowicką ks. kan. Rafał Brzuchański, z andrychowską ks. Paweł Wawak, z oświęcimską ks. Łukasz Kubas, a na czele wkraczających jako ostatnia grupa pielgrzymów z Hałcnowa szedł ks. prał. Józef Walusiak, przez minionych 25 lat przewodnik główny, a w tym roku przewodnik I grupy św. Józefa. Do pielgrzymów dołączył też bp Tadeusz Kusy z Cieszyna, misjonarz w Republice Środkowoafrykańskiej. Wchodzili na jasnogórskie wały 11 sierpnia, uśmiechnięci w temperaturze przekraczającej 38 st. C (!), ale przecież nie na tym polegało ich świadectwo wiary, za które dziękował im bp Piotr Greger.

Po powitaniu wszystkich grup przewodniczył koncelebrowanej Mszy św. na zakończenie pielgrzymki i dziękował pątnikom za odwagę przeciwstawienia się dzisiejszej cywilizacji, która propaguje postawy konsumpcyjnego modelu życia. Doceniał za gotowość poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens życia oraz o istotę chrześcijaństwa. Biskup Greger dziękował także za odwagę podejmowania trudnej drogi rozpoznania Boga w tym, co jest dobrze znane: w prostych modlitwach, formach pokuty czy uczynkach miłosierdzia pielgrzymkowych braci i sióstr. – Prawdziwy dialog wymaga osobistego spotkania – wskazywał kaznodzieja, przywołując ewangeliczny opis spotkania Maryi z Elżbietą i przestrzegając przed zastępowaniem spotkania wirtualnymi narzędziami. – Prośmy Boga przez wstawiennictwo Maryi, aby nasze ludzkie spotkania były zawsze przepełnione klimatem nawiedzenia, atmosferą wzajemnego ubogacenia – dodawał bp Greger. – O prawdziwe pogłębianie swego życia duchowego prosili w drodze sami pielgrzymi, a w ich intencji modlili się też ci, którzy uczestniczyli w pielgrzymce duchowo, pod opieką Renaty Ślosarczyk z Bestwinki, która złożona od lat cierpieniem choroby podjęła się tego zadania – przypomina ks. Koryciński. Zwracając się do pątników, dziękował im za pokonannie trudu drogi. – Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, bo o to przecież w życiu chodzi: wstać z kanapy, zmęczyć się i dać się ukrzyżować, aby zmartwychwstać. Szczególnie dziękuję rodzinom z małymi dziećmi, których przybyło. Dziękuję też kapłanom-przewodnikom i wszystkich zapraszam do następnego pielgrzymowania już za 359 dni... – mówił ks. Koryciński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama