Nowy numer 46/2018 Archiwum

Nazywamy się „Żarki”!

Tak rozpoczęli swoją prezentację członkowie bielskiej wspólnoty ruchu Wiara i Światło. Należą do międzynarodowej wspólnoty, skupiającej osoby z upośledzeniem umysłowym, ich rodziny i młodych wolontariuszy, którzy chcą być ich przyjaciółmi.

I choć z ich wypowiedzi bił taki żar, że nikt nie miał wątpliwości, skąd wzięła się nazwa wspólnoty, jej faktyczne wytłumaczenie miało okazać się całkiem inne... Na spotkanie z doradcami rodzin diecezji bielsko-żywieckiej zaprosił „Żarki” ks. Tomasz Gorczyński, diecezjalny duszpasterz rodzin. – Chciałbym, aby osoby mające bliski kontakt z rodzinami rozumiały, czym jest wspólnota Wiary i Światła, a także to, jak wiele rodziny, osoby niepełnosprawne, a także wolontariusze mogą w tej wspólnocie odnaleźć – tłumaczy ks. Gorczyński.

Bóg wybrał

„Wiara i Światło wierzy, że każda osoba, zarówno zdrowa jak i upośledzona, jest tak samo kochana przez Boga – i że żyje w niej Jezus, nawet jeśli nie potrafi ona tego wyrazić. Każda, nawet najgłębiej pokrzywdzona osoba, jest wezwana do uczestniczenia w życiu Jezusa i otrzymania wszystkich bogactw duchowych swojego Kościoła” – przytaczając ten fragment Karty Ruchu Wiara i Światło, Marzena Kuk rozpoczęła swoją opowieść o „Żarkach”. I przypominała, że Wiara i Światło wierzy w słowa św. Pawła, że Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców... Mówiła o tym, jak wiele uczą swoje otoczenie osoby z upośledzeniem umysłowym, jaką dają siłę.

– Często przychodzimy do wspólnoty z myślą, że będziemy pomagać, a potem okazuje się, że to nam pomagają osoby niepełnosprawne – tłumaczyła Marzena. Na potwierdzenie przytaczała historię powstawania wspólnotowego emblematu, przedstawiającego łódź, która unosi 12 postaci na falach wzburzonego jeziora. – Obraz jest dziełem niepełnosprawnego chłopaka, który wprawdzie nie umiał liczyć, ale jednak w łodzi znalazło się dwanaście postaci. Jak tłumaczył, Pan Jezus śpi na dnie łodzi, więc pozostaje niewidoczny, ale to On potrafi uciszyć każdą burzę... Daje też czas, byśmy mogli doświadczyć momentów próby i mieli okazję prosić Go o pomoc. Nasz własny znak wykonała jedna z mam i zabieramy go wszędzie, gdzie tylko się spotykamy – tłumaczyła Marzena Kuk.

Odrzuceni

Tak właśnie zaczynała się historia ruchu, którego początki sięgają 1968 r., kiedy małżeństwo z dwojgiem niepełnosprawnych, głęboko upośledzonych dzieci spotkało się z odmową uczestnictwa w pielgrzymce do Lourdes. Również ich podjęta na własną rękę wyprawa nie wzbudziła entuzjazmu otoczenia. Dopiero kilka lat później, z pomocą Jeana Vanier i Marie-Hélène Mathieu, organizują wielką światową pielgrzymkę niepełnosprawnych. W 1971 r. wzięło w niej udział około 4 tysiące osób upośledzonych i ich przyjaciół. Od tego czasu grupy zaczęły działać i rozwijać się w wielu krajach, także w Polsce. W Warszawie pierwszym kapelanem takiej wspólnoty był ks. Jerzy Popiełuszko. Obecnie ogólnopolskim opiekunem grup Wiary i Światła jest bp Antoni Długosz. W Bielsku-Białej zaczynali 24 lata temu u księży salwatorianów, w parafii NMP Królowej Polski. Potem przez lata grupa spotykała się w parafii św. Andrzeja Boboli u księży pallotynów, a od tego roku miejscem ich modlitw i spotkań jest bielska parafia św. Józefa na osiedlu Złote Łany. Na spotkania zaproszeni są zarówno niepełnosprawni i bliscy osób niepełnosprawnych, a także młodzi ludzie, którzy chcieliby zaprzyjaźnić się z nimi, wspierać rodziców, pomagać w duchowym umocnieniu i samemu takiego umocnienia w Bogu szukać, a także zdobywać umiejętności radzenia sobie z trudnościami i słabościami. – W tej wspólnocie może odnaleźć się każdy. Wystarczy tylko mieć otwarte serce i chęć odrzucenia życiowej maski. Wystarczy chcieć być bliżej Boga – przekonuje Marzena. Jak dodaje, tutaj właśnie osoby niepełnosprawne intelektualnie odkrywają, jak wiele mają talentów i darów, których często świat nie odkrywa. – Tu znajdują swoje miejsce, a rodzice mogą poczuć, że nie są sami, że nie tylko oni kochają. Nierzadko bywa i tak, że dzięki wspólnocie nawet rodzice odkrywają, jak piękne jest ich dziecko – tłumaczy Marzena Kuk. Jak przyznaje ze śmiechem, sama odkrywała z zaskoczeniem, że nazwa „Żarki” to nie tylko znak gorących uczuć, łączących przyjaciół, ale też... sporych apetytów, których zaspokojenie jest dla osób niepełnosprawnych ważną potrzebą. Dlatego spotkanie wspólnoty bez radosnej agapy nie jest możliwe...

Dobra droga

Gabriela Klusek po latach spędzonych we wspólnocie, nie wyobraża sobie bez niej swojego życia. – To, jak wiele zawdzięczam „Żarkom”, trudno opisać – mówiła. I nie chodziło tylko o tę własną drogę rozwoju, którą przeszła, zdobywając przyjaciół we wspólnocie. – Nauczyłam się zaradności, przełamywania nieśmiałości. Tu oczywiście uczyłam się odpowiedzialności za drugiego człowieka i to przydało się teraz, kiedy już jestem mamą, ale także okazało się doskonałym sprawdzianem i pomocą, kiedy szukałam odpowiedzi na pytanie, z kim chciałabym kiedyś założyć rodzinę – mówiła Gabrysia. Wtedy właśnie na wyjazdowym obozie zwróciła uwagę na opiekującego się niepełnosprawnym Darkiem kolegę. Zobaczyła, jak w najtrudniejszych momentach potrafi sobie poradzić, z jaką czułością pomaga mu przejść przez atak padaczki, a potem, jak wdzięczny Darek się do niego przytula. – Patrząc na tę scenę rozpłakałam się i pomyślałam, że warto przyjrzeć się temu koledze. A kiedy później już odbywał się nasz ślub, to kiedy złożyliśmy sobie małżeńską przysięgę, Darek głośno zawołał: – Nareszcie! – mówiła Gabrysia, podkreślając, że wśród młodych przyjaciół w „Żarkach” spotkało się więcej małżeńskich par. – Bo to wspólnotowe doświadczenie było wspaniałą okazją do wzajemnych obserwacji i poznawania się, a przy tym dostarczało potwierdzenia, że jesteśmy na tej samej drodze ku Bogu, że chcemy nią iść – podkreślała.

Czujemy radość

– Mamy czworo dzieci: troje jest po studiach, a najmłodsza córka Gracja, dziś 25-letnia, urodziła się z porażeniem mózgowym, i tak również my od 12 lat związaliśmy się z ruchem Wiara i Światło. Nasza średnia córka Klaudia, pedagog i psycholog, była w gronie założycieli tej grupy – mówi Bogusław Boba, bielski artysta malarz. Jak wspomina, spora grupa młodych ludzi założyła 28 lat temu wspólnotę wraz z osobami niepełnosprawnymi. Do wspólnotowych inicjatyw dołączyli też rodzice dzieci niepełnosprawnych. – Staramy się z żoną pomóc głównie przy organizacji rekolekcji. Odbywały się one ostatnio w ośrodku Akcji Katolickiej w Jeleśni – tłumaczą rodzice Gracji. Piotr Kamiński, obecny lider bielskiej wspólnoty Wiary i Światła, sam tez jest rodzicem niepełnosprawnego Kuby. – Wiem, jak bardzo potrzebne jest Boże wsparcie i pomoc ludzi, żeby poradzić sobie z naprawdę trudnymi sytuacjami – zaznacza. – Bez cotygodniowych adoracji i rozmów z Panem Bogiem nie dałbym rady – tłumaczy, zachęcając innych rodziców, by nie wahali się dołączyć do grupy „Żarki”. – Jesteśmy otwarci i czekamy na innych, którzy pozwolą i nam odkrywać radość z tych spotkań. Cieszymy się z otwartości kapłanów, którzy otaczają nas duchową opieką. I już przekonaliśmy się, że warto wspólnie odkrywać piękno i role osoby upośledzonej w Kościele – dodaje Piotr Kamiński.•

„Żarki” zapraszają

Spotkania odbywają się raz w miesiącu, przy kościele św. Józefa w Bielsku- -Białej przy ulicy Tuwima 62 na osiedlu Złote Łany. Członkowie wspólnoty w każdą trzecią sobotę miesiąca o 15.00 mają wspólną Eucharystię i agapę, a w pierwsze piątki o 18.45 – adorację Najświętszego Sakramentu. Kontakt tel.: 606 243 036.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy