Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rowery u bram

Kiedy jedni biegają po miastach i wioskach w poszukiwaniu pokemonów, oni wyruszyli w drogę, żeby w ciągu jednego dnia trafić do sześciu miejsc, w których można znaleźć prawdziwy skarb!

Trasa liczy nieco ponad 200 km – od bazyliki w Hałcnowie, przez Oświęcim, Andrychów, Żywiec, Bielsko-Białą, do Skoczowa i Cieszyna. Trzynastu rowerowych śmiałków postanowiło ją przemierzyć na takim odcinku, na jakim im siły pozwolą. Udało się niemal w całości. Miasta na szlaku nie są przypadkowe. To właśnie tam, w sześciu kościołach, znajdują się Bramy Miłosierdzia ustanowione przez biskupa Romana Pindla w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. Pielgrzymka do bram wiąże się z możliwością uzyskania odpustu i jest wyrazem pragnienia nawrócenia – rzucenia się w ramiona miłosiernego Ojca. Na pomysł pielgrzymki wpadł ks. Piotr Niemczyk, wikary w parafii Opatrzności Bożej w Białej, inicjator i przewodnik rowerowych pielgrzymek do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela czy Rzymu.

– Papież Franciszek zachęca do pielgrzymowania do Bram Miłosierdzia i korzystania z wiążących się z tym łask uzyskania odpustu zupełnego. Pomyślałem, żeby udać się do wszystkich na terenie naszej diecezji i że jest to możliwe w ciągu jednego dnia. Informacja na Facebooku wystarczyła – do ks. Piotra dołączyło dwunastu rowerzystów amatorów w wieku od 16 do około 50 lat z Bielska-Białej i Żywca. Postanowili, że plan, który chcą wykonać, to: Oświęcim, Andrychów, Żywiec, Bielsko-Biała, a jeśli sił wystarczy, jeszcze Skoczów i Cieszyn. Spotkali się wczesnym rankiem na Mszy św. w bazylice Nawiedzenia NMP w Hałcnowie. Droga do pierwszej bramy, w kościele św. Maksymiliana w Oświęcimiu, nie była trudna, bo miasto jest położone niżej niż stolica diecezji. Tu rowerzyści wysłuchali krótkiej katechezy, zastanowili się nad intencjami swojego pielgrzymowania i indywidualnie przeszli przez bramę. Dalej ruszyli do Andrychowa. Nieco po 12.00 byli przy drugiej Bramie Miłosierdzia w kościele św. Macieja. Także tutaj zostali serdecznie przyjęci i ugoszczeni przez miejscowych duszpasterzy.

Do żywieckiej konkatedry Narodzenia NMP pojechali przez Czaniec i Porąbkę. Między kolejnymi ślubami młodych par przekroczyli następną bramę. Tu też zatrzymali się na Koronkę do Bożego Miłosierdzia i refleksję. Nastepnie pożegnali żywieckich uczestników pielgrzymki, którzy tutaj zdecydowali się zakończyć trasę, i pojechali do katedry św. Mikołaja. Zmęczenie dawało się we znaki coraz bardziej, ale kiedy dojechali do celu, okazało się, że trafili na adorację Najświętszego Sakramentu. Lepszego prezentu nie mogli dostać. Podstawowy cel osiągnięty! – Słońce już zachodziło, ale trójka rowerzystów była zdeterminowana, żeby kontynuować trasę – opowiada ks. Niemczyk. – We czwórkę ruszyliśmy więc do Skoczowa, gdzie z kluczami przy bramie w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła czekała na nas oazowiczka Zosia Rajwa. Tutaj podziękowaliśmy Panu Bogu za nasze wspólne pielgrzymowanie. Został nam Cieszyn… Nocna droga była jednak zbyt niebezpieczna. Zdecydowaliśmy się w Skoczowie zakończyć trasę, a Cieszyn zostawić na kolejną pielgrzymkę…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama