Nowy numer 2/2022 Archiwum

Maltański szturm

– W kęckim oddziale „malty” mamy takie żartobliwe hasło: „Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba poczekać trzy dni”. Dla mnie ono nie jest już tylko żartem… – mówi Marcelina Gałuszka z Czańca, wolontariuszka Maltańskiej Służby Medycznej, mama siedmiomiesięcznych Stasia I Antka.

Przez kilkanaście kilometrów, w sobotę i niedzielę 6 i 7 sierpnia, szli z grupą czwartą pieszej pielgrzymki na Jasną Górę, która wyruszyła z Hałcnowa. – Byłam w szoku. Tylu ludzi nas pozdrawiało, podchodziło, zaglądając do wózka: „Aaa to są nasi chłopcy! Jak dobrze was widzieć!” – opowiada Marcelina. – Dopiero wtedy zobaczyłam część tej rzeszy ludzi, którzy byli ze mną kilka miesięcy temu, w najtrudniejszych dniach mojego życia.

Szturm

Jest piątek, 29 stycznia tego roku. Marcelina jest w 31. tygodniu ciąży. Wkrótce na świat przychodzą chłopcy – Stanisław i Antoni. Dostają po 10 punktów w skali Apgar. – Układało się genialnie – opowiada młoda mama. – Wszyscy byli zaskoczeni, jak świetnie maluchy sobie radzą. Aż przyszła 13. doba od ich narodzin. U Stasia pojawiło się krwawienie z odbytu. Podejrzewano martwicze zapalenie jelit. Stan maluszka pogarszał się z każdą godziną.

Dostępne jest 20% treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy