Dzięki gościom Światowych Dni Młodzieży został tatą, a jego żona – mamą. – Tak mówiła do nas cała grupa młodych z Tajwanu – mówi uradowany Andrzej Dzida z Kóz-Gajów, który wraz z żoną Agnieszką przyznaje, że ten czas spotkania dał im obojgu ogromny zastrzyk radości i impuls do działania. Dlatego nie mogło ich nie być na nabożeństwie pod Dębowcem. – Z tego muszą być obfite owoce – nie mają wątpliwości... – Teraz już przecież nie można trwać bezczynnie! Do tego wezwany jest każdy z nas! – dodawali zgodnie młodzi, którzy bardzo uważnie wysłuchali słów papieża i Campus Misericordiae opuszczali zdecydowani, gotowi iść za wskazówkami Franciszka.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








