Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Jamajka w Żywcu

– Pan Bóg naprawdę jest dobry. Ja zdecydowałem się wyjechać, a On o wszystko się troszczy. I o tym też chciałbym wszystkich zapewnić, żeby w to nigdy nie zwątpili – mówił w Żywcu misjonarz ks. Łukasz Szweda.

Młodzi misjonarze z diecezji spotkali się na Misyjnym Dniu Dziecka w żywieckiej parafii konkatedralnej Narodzenia NMP na zaproszenie ks. Janusza Talika – dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych w diecezji. Ich gościem był ks. Łukasz Szweda, pochodzący z Czechowic-Dziedzic, który od 4,5 roku pracuje na Jamajce. 
Do konkatedry przyjechały dzieci z kół misyjnych.

Najliczniej – z Czańca, Pietrzykowic, Łodygowic i Hałcnowa. Podczas Mszy św. ks. Szweda opowiedział o swojej pracy, która w równej mierze polega na odbudowywaniu będących w ruinie zabudowań parafialnych, ale i budowaniu wspólnoty w miejscu, gdzie katolicy są mniejszością – pogardzaną i wyszydzaną.
– Mało kto korzysta z sakramentu pokuty i pojednania, bo nikt ich tego nie nauczył. Sakrament małżeństwa to też rzadkość. Za 4,5 roku mojego pobytu miałem trzy śluby, co i tak jest wielką radością, bo mój sąsiad, pracujący w parafii przez 11 lat nie miał jeszcze żadnego... – mówi ks. Szweda. 
Po Mszy św. młodzi misjonarze kwestowali na rzecz misji na Jamajce, a następnie razem z s. Leonią Majchrzak, serafitką, zaprosili wszystkich do Kawiarenki Misyjnej w auli Domu Katolickiego, gdzie prowadzili misyjne gry, zabawy i konkursy dla maluchów.
– Pochodzący z mojej rodzinnej parafii w Łękawicy misjonarz, nieżyjący już o. Czesław Duda, zwrócił kiedyś uwagę, że wyjeżdżając na misje, dobrze mieć za sobą ludzi, którzy działają na drugiej linii frontu. Ludzi wspierających modlitwą, pamięcią, czasem w inny sposób, bardzo potrzeba misjonarzom – mówi ks. Janusz Talik.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama