Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Pół wieku na służbie

50 lat Małgorzata Oliwka służy jako kancelistka w parafii św. Klemensa w Ustroniu. Dokładnie tyle samo Bronisław Mydlarz pełni obowiązki kościelnego w parafii Narodzenia NMP w Inwałdzie. Oboje otrzymali najwyższe papieskie odznaczenie dla osób świeckich – medal „Pro Ecclesia et Pontifice”.

Gromkie brawa zgotowali Małgorzacie Oliwce parafianie z Ustronia 13 czerwca, kiedy to biskup Roman Pindel wręczył jej medal „Pro Ecclesia et Pontifice” („Dla Kościoła i Papieża”).


Dokładnie 16 czerwca minęło pół wieku od czasu, kiedy Bronisław Mydlarz rozpoczął posługę kościelnego w Inwałdzie. On również został uhonorowany papieskim odznaczeniem. Medal wręczył mu nieco wcześniej, 5 czerwca, podczas uroczystej Sumy dziekan andrychowski ks. Stanisław Czernik.
Pani Małgorzata Oliwka już ponad 50 lat pracuje jako kancelistka. Pomaga także w prowadzeniu księgowości parafii w Ustroniu-Polanie oraz innym organizacjom i stowarzyszeniom. Jest mamą trojga dorosłych dzieci i babcią. Jej mąż Emil jest kościelnym. Rzetelną pracę pani Małgorzaty zauważył biskup Roman Pindel podczas ostatniej wizytacji parafii. To na wniosek księdza biskupa Stolica Apostolska przyznała medal pani Oliwce.
Z wielkim oddaniem służy inwałdzkiej parafii Bronisław Mydlarz, który urodził się 75 lat temu. Kościelnym został w wieku 25 lat. Z żoną Janiną wychował czworo dzieci. – Żaden z kapłanów w tym kościele nie asystował przy tylu chrztach, ślubach, pogrzebach, nabożeństwach i tak wielu uroczystościach religijnych i społecznych – mówił ks. Czernik wręczając panu Bronisławowi medal. Za pół wieku jego posługi, w inwałdzkiej parafii pracowało już 4 proboszczów i 20 wikarych.
Tylko raz w ciągu półwiecza nie zdążył otworzyć kościoła, bo... zaspał. Było to jakieś 40 lat temu, po weselu bratanicy. Nie go ma w kościele jedynie podczas pieszej pielgrzymki andrychowskiej na Jasna Górę. Pan Bronisław pieszo pielgrzymował tam 23 razy. Wielokrotnie szedł na jej czele, niosąc emblemat pielgrzymki. Kiedy pielgrzymuje, w kościele zastępuje go starszy syn Grzegorz.
Dziś uśmiecha się, że te 50 lat temu, nie bardzo chciał zostać kościelnym. Jego rodzice byli już starszymi ludźmi. Pomagał im gospodarować na 8 ha. Bał się, że nie podoła dodatkowym obowiązkom. W końcu się zgodził. Potrafił pogodzić pracę w gospodarstwie z posługą w światyni. Wstawał o 4.30, zajmował się gospodarką, a o 6.00 był już w kościele. To poranne wstawanie zostało mu do dziś…


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama