Zakładała grupy Apostolstwa Dobrej Śmierci w wielu parafiach. Po raz pierwszy jednak robiła to po czeskiej stronie granicy, gdzie tyle mówi się o laicyzacji życia. – Nic z tych opinii się nie potwierdziło. Byłam zdumiona zarówno liczbą osób w kościele, jak i ich żywym udziałem w liturgii. Najbardziej zaskakujący był jednak wspaniały odzew na apel, by zatroszczono się o swoją dobrą śmierć – przyznaje Lidia Wajdzik. Chętnych było wielu także po Mszy św. w języku czeskim, choć niekiedy z trudem rozumieli polskie słowa o tym, że wystarczy się zapisać, a do tego odmówić codziennie trzy razy „Zdrowaś Maryjo” i zawierzyć się Maryi, która nie opuści człowieka w godzinie śmierci. Po porannej Mszy św. po legitymacje ADŚ zgłosiło się ponad 70 osób. Do wieczora jabłonkowska wspólnota Apostolstwa liczyła już 320 osób. Byli wśród nich i Polacy, i Czesi w różnym wieku.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








