Nowy numer 08/2020 Archiwum

Cuda Bożej logiki

W tym roku, po raz czwarty jako organizatorzy pielgrzymki, ks. Mikołaj Szczygieł i Irena Papla, zmęczeni, ale promiennie uśmiechnięci, maszerowali w Łagiewnikach na czele potężnej kolumny pątników.

Oboje mogą długo mówić o działaniu Bożego Miłosierdzia, któremu posługują i którego dotyk obserwują wokół siebie. Kiedy ponad trzy lata temu zaprosili diecezjan na pieszą wędrówkę do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, nieśmiało liczyli, że może dołączy do nich 300, może 500 pielgrzymów. Poszło 800 osób. Potem co roku przybywało średnio po 300 kolejnych, a w tym roku wzrost był podwójny: o 600 osób więcej niż w poprzednim. – Tak się dzieje z jednego powodu: wszyscy bardzo potrzebujemy Bożego miłosierdzia – nie ma wątpliwości ks. Mikołaj Szczygieł. – Tej pielgrzymki by nie było, gdyby ludzie jej nie chcieli. Mnie to bardzo mobilizuje... Mobilizacja jest potrzebna, bo proporcjonalnie do liczby pielgrzymów lawinowo rośnie lista nowych zadań dla organizatorów.

– Dzięki pielgrzymce prawda o Bożym miłosierdziu mocniej dociera do ludzi. To przesłanie ich jakoś bardziej dotyka, choć tu wiąże się z trudem, często też z bólem. Kiedy widać, jakie jest pragnienie, by iść do Bożego Miłosierdzia i jak przemieniają się ludzkie serca, także wśród tych, którzy pomagają w organizacji, to najpiękniejszy obraz – uważa ks. Mikołaj. Sam przyznaje, że nie spodziewał się wcześniej odkrycia w sobie wielu cech, które były konieczne przy organizacji pielgrzymki. Uczył się z pomocą łaski Bożej rozwiązywać z odwagą najtrudniejsze problemy. – Teraz już wiem także, że kapłaństwo, to jest służba Bożemu Miłosierdziu. Ta pielgrzymka postawiła właściwe akcenty w moim przeżywaniu wiary i kapłaństwa. Dziś czuję szczerą radość – dodaje ks. Szczygieł. Irenę Paplę też najbardziej cieszy, kiedy widzi wokół siebie prostujące się ścieżki ludzkiego życia. I wspomina te ostatnie lata jako ciągłe pasmo małych i wielkich cudów. Na początku wszystkie sprawy organizacyjne były nowe i trudności nie brakowało. Wtedy pozostawała modlitwa i kurczowo ściskane obrazki Jezusa Miłosiernego, św. Faustyny, bł. ks. Sopoćki. I pomagała. Długo by mogła wyliczać, ile było tych zaskakujących sytuacji, kiedy to, co wydawało się marzeniem nie do zrealizowania, stawało się jakby „samo”. – Ten rok przeżywamy również jako czas wdzięczności za jubileusz 1050. rocznicy chrztu Polski, dlatego zamarzyło mi się, żeby uczcić rocznicę. Co roku przygotowujemy jakąś drobną pamiątkę dla pielgrzymów. Pomyślałam, że tak pięknie byłoby, gdyby każdy pielgrzym przyszedł do Łagiewnik z polską flagą, a potem wrócił z nią do domu – mówiła Irena Papla. Po serii telefonów do hurtowni wydawało się, że pomysł pozostanie marzeniem. Wszędzie było za drogo. W budżecie pielgrzyma zakup flagi nijak się nie mieścił. Przy kolejnym telefonie przez pomyłkę przełączono jej rozmowę do innego działu. A tam rozmówca podpowiedział, że można taniej zdobyć materiał, szukać końcówek większych partii. Przez kilka miesięcy zbierała materiały, szukała pomocników do uszycia, a potem do poskładania gotowych flag w 2 tysiące identycznych pakiecików. Na widok idących z flagami czuła i dumę, i radość, i wdzięczność...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama