Nowy numer 39/2020 Archiwum

Słowo Boga Miłosierdzia: Zanurz się w Jezusie!

Jezus wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe.
A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim.

Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy tamci weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie».

W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

Łk 9, 28b-36

Rzadko patrzymy na przemienienie Jezusa na górze Tabor jako lekcję modlitwy. Wielki Post stawia przed nami trzy główne wezwania – wezwanie do jałmużny, postu i właśnie do modlitwy. Zobaczmy, jak w scenie przemienienia Jezus uczy nas modlitwy.

Jezus wychodzi na górę, aby się modlić. To jest Jego cel. Wychodzi na górę, a więc na miejsce spotkania Boga. Wychodzi - podejmuje decyzję. Zabiera ze sobą najbliższych uczniów: Piotra, Jakuba i Jana. Zawsze nasza modlitwa jest wspólnotowa. Nawet gdy wychodzę, aby modlić się indywidualnie, to zabieram ze sobą ludzi, troski, które przedstawiam Bogu.

Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. Na modlitwie ma zmieniać się wygląd naszej twarzy. Modlitwa nie może być tylko zewnętrznym rytuałem. Ona musi płynąć z głębi serca, musi być relacją. Wtedy modlitwa jest spotkaniem, które przemienia, i to nie tylko wygląd mojej twarzy. Modlitwa jest relacją Ojca do swoich dzieci. Na mocy chrztu staliśmy się dziećmi Boga. Jednym z symboli chrztu jest właśnie biała szata, którą wkłada się dziecku. To znak Jego czystości i nieskazitelności. Nasza modlitwa powinna stale nam przypominać, że jesteśmy dziećmi Boga i jesteśmy powołani do niezwykłej relacji z Ojcem. Ta relacja dziecka do Ojca ciągle w nas trwa i żywa modlitwa ją podtrzymuje.

Postawimy trzy namioty. Namioty przypominają Izraelowi czasy wyjścia z Egiptu i wędrówki przez pustynię. Ważny był zwłaszcza Namiot Spotkania w którym lud mógł rozmawiać z Panem. Dla Izraelitów Namiot Spotkania jest znakiem bliskości Boga. Obłok i głos Boga. Dopełnieniem namiotu, jaki chciał postawić Piotr, jest obłok, który jest znakiem obecności Boga. Bóg jest obecny, na co wskazuje głos Boga Ojca: To jest mój Syn Wybrany. Jego słuchajcie. Modlitwa zatem jest przebywaniem w bliskości Pana. Jest słuchaniem Jego głosu. Modlitwa zaczyna się od naszego wysiłku, od naszej decyzji. Prowadzi nas jednak do coraz głębszego spotkania z Chrystusem. To Chrystus otwiera nasze serca na swoje działanie. Ostatecznie o to właśnie chodzi, aby poprzez moją modlitwę w polu mojego widzenia pozostał tylko Jezus. Jeżeli w mojej modlitwie będę zanurzał się w Panu, będę przebywał w Jego blasku, to wtedy będę się napełniał także Jego miłosierdziem.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama