Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Samuel gdzieś czeka

Małżeństwo bez dzieci. Byli dziesięć lat małżeństwem, kiedy Sebastian zaczął szperać w internecie. Znalazł. Od razu powiedział Basi. – A mnie włączyła się taka blokada, że potrzebowałam pół roku, żeby się wreszcie zdecydować − mówi ona sama.

Nie czuli się samotni. − Mamy bardzo wielu znajomych, jesteśmy we wspólnocie ewangelizacyjnej. Tyle że wszyscy nasi rówieśnicy mają dzieci: jedno, dwoje, kilkoro, kolejne w drodze. A u nas… − Gosia i Jarek zawieszają głos. − Mija osiem lat od kiedy jesteśmy małżeństwem − uzupełnia Gosia. − Słucham, jak za ścianą płacze dziecko sąsiadki. Za chwilę urodzi się jej drugie. Dzieci mają różnych ojców. A my czekamy. Gotowi. Kandydaci na mamę i tatę. Nieba byśmy dziecku przychylili. A dziecka nie ma… − Kiedy od znajomych dowiedzieliśmy się o spotkaniach duszpasterstwa małżeństw bezdzietnych, bardzo chcieliśmy tu przyjść − mówi Jarek. − Miałam niedosyt kontaktu z małżeństwami będącymi w podobnej sytuacji − mówi Gosia. − Byliśmy na trzech spotkaniach, więc nie mieliśmy zbyt wielu okazji, żeby poznać pozostałe małżeństwa, a jednak czujemy się tu jak wśród swoich. Nasz temat nie jest tu tabu dla nikogo − dopowiadają.

Jesteś Ty

W ostatnie soboty miesiąca o 16.00 do kaplicy kościoła Chrystusa Króla w Bielsku-Białej-Leszczynach wchodzą po cichu, ledwo zauważalni. Kilkanaście par. Zaczynają od Mszy Świętej sprawowanej w ich intencji przez ks. Tomasza Gorczyńskiego, bielsko-żywieckiego duszpasterza rodzin. Na ostatnim, styczniowym spotkaniu był z nimi także ks. Mirosław Czapla z krakowskiego Stowarzyszenia Wspierania Małżeństw Niepłodnych „Abraham i Sara”. Po Eucharystii − adoracja Najświętszego Sakramentu. W ich imieniu z Jezusem rozmawiał ks. Mirosław. Nie powstrzymywali łez, kiedy mówił: „Dzieci nie ma, ale jesteś Ty”. − Bardzo mnie poruszyła ta  adoracja. Myślałam, że to będzie taka „zwyczajna” modlitwa, jak zawsze. Tymczasem ksiądz mówił Jezusowi o tym, co dla każdego z nas jest bolesną raną, cierpieniem, z którym radzimy sobie lepiej lub gorzej − mówi Gosia. Na modlitwie ich spotkanie się nie kończy. Basia i Sebastian Wieczorkowie, którzy zainicjowali spotkania duszpasterstwa, zapraszają wszystkich do wspólnego stołu. Jest czas na rozmowy, integrację, ale i specjalnie przygotowane tematy.

Nie jestem gotowa

− Zaczęło się trzy lata temu, czyli gdy małżeństwem byliśmy od dziesięciu lat − mówi Basia. − Mijały kolejne lata, a dziecka nie mogliśmy się doczekać. Nie chcieliśmy być sami. Szukaliśmy małżeństw podobnych do nas, żeby móc się wspierać w trudnych chwilach. Takie przychodzą często. Sebastian szukał w internecie. W końcu trafił − na stronę „Abrahama i Sary” w Krakowie! Rozpoczynał się Adwent. Akurat przyjmowali zapisy na rekolekcje dla małżonków bezdzietnych. − A mnie nagle włączyła się blokada. Doszłam do wniosku, że nie umiem z tym wyjść na zewnątrz, nie umiem o tym rozmawiać z innymi − mówi Basia. − Powiedziałam, że na razie nie jestem gotowa, żeby pojechać. Potrzebowałam pół roku, żeby się zdecydować. Na kolejne rekolekcje, wielkopostne, już pojechaliśmy. I to był przełom. Czuliśmy wielkie wsparcie i życzliwość ks. Mirka i innych małżeństw – osób w różnym wieku, na różnym etapie radzenia sobie z „naszym problemem”. Do Krakowa, do sióstr nazaretanek, gdzie spotyka się duszpasterstwo, jeździli już potem co miesiąc − w drugie soboty.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama