Nowy numer 47/2020 Archiwum

Słowo Boga Miłosierdzia: Król czeka z pokorą

Mk 10,46-52

Gdy Jezus razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: ≪ Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną ≫. Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: ≪ Synu Dawida, ulituj się nade mną ≫. Jezus przystanął i rzekł: ≪ Zawołajcie go ≫. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: ≪ Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię ≫. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: ≪ Co chcesz, abym ci uczynił? ≫ Powiedział Mu niewidomy: ≪ Rabbuni, żebym przejrzał ≫. Jezus mu rzekł: ≪ Idź, twoja wiara cię uzdrowiła ≫. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

*************************

Jezus spotyka niewidomego w okolicach Jerycha, miasta w którym mieściła się rezydencja Heroda. Władca ten nie pochodził z wybranej przez Boga do królowania nad Izraelem dynastii dawidowej. Był uzurpatorem, który swoją władzę zdobył dzięki okupującym Ziemię Świętą Rzymianom. Jednak jego pozycja była silna i Żydzi podporządkowali się mu. Właśnie dlatego okrzyk Bartymeusza „Jezusie, Synu Dawida” wywołuje zaniepokojenie wśród ludzi. Właściwie na progu herodowego pałacu ktoś ośmiela się zwracać do Jezusa tytułem królewskim. Gdyby niewidomy poddał się strachowi i oburzeniu innych, nie zostałby uzdrowiony. Jego odwaga i bezkompromisowość zwracają uwagę Jezusa.

Chrystus domaga się od człowieka prawdy. Prawdy o człowieku, o świecie i o Bogu. Aby otworzyć się na spotkanie z Jezusem trzeba zedrzeć wszystkie maski, jakie nakładamy na siebie i na innych. Herod nie był królem Izraela, choć wielu oddawało mu cześć, Jezus był królem, choć wielu nim pogardzało. Chrystus szanując wolność człowieka nie ingeruje w życie tych, którzy nie uznają go za swojego Pana. Jeżeli człowiek żyje w fałszu, to nie otrzyma prawdziwego miłosierdzia, bo sam zamyka sobie do niego drogę. Oczekuje łaski, skąd otrzymać jej nie może. Wielu jest Herodów, którzy domagają się czci i jeden jest prawdziwy Król, który pokornie czeka na okrzyk człowieka. Ten, kto pragnie miłosierdzia, musi zaryzykować swoje dotychczasowe życie, musi porzucić fałsz i stanąć w prawdzie, która jest niewygodna dla świata. Taka postawa, wypływająca z wiary, prowadzi do spotkania z Chrystusem, który uzdrawia i pozwala zobaczyć wszystkie rzeczy takimi, jakimi są. Jest to wielkie miłosierdzie Boga nad człowiekiem. Wystarczy jedno słowo, aby zobaczyć tego, kto jest prawdziwym Panem i móc iść za nim drogą swojego życia.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama