Nowy numer 38/2021 Archiwum

Ostatnia katecheza

Tłumy przyjaciół i wychowanków wraz z rodziną, siostrami elżbietankami i licznymi kapłanami modliły się w cieszyńskim kościele św. Elżbiety przy trumnie śp. s. Danieli Makulskiej.

Żegnali ją ze łzami. – Przeczuwała zbliżającą się śmierć, była gotowa do podziękowania Panu Bogu za całe swoje życie, przeproszenia Go i przejścia na drugą stronę, tam, gdzie już nie ma łez... – mówił w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej ks. kan. Jacek Gracz. – Była na pewno nietuzinkową postacią. Miała swoje role w zgromadzeniu. Dała się też poznać jako katechetka. Wiele osób zapamiętało w swoim życiu właśnie tę jej posługę. Ona całą sobą dawała świadectwo, że życie trzeba poświęcić Panu Bogu, który jest miłością.

Wiarą trzeba się dzielić

Urodziła się 1 stycznia 1949 r. w Desznie, w województwie świętokrzyskim. Dzieciństwo spędziła w niedalekiej Tarnawie. Pierwsze śluby w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety III Zakonu św. Franciszka złożyła w 1966 roku. Pełniła w nim funkcje mistrzyni junioratu, wikarii generalnej i radczyni. Pracowała jako katechetka od 1970 r., m.in. w Puńcowie, Hażlachu i Cieszynie. Na emeryturę przeszła w 2014 roku. – Podkreślała, że wiarą trzeba się dzielić z całymi rodzinami – i tak też pod- chodziła do nauki religii.

Znam przypadki, kiedy przez dzieci trafiała do rodzi- ców oddalonych od Kościoła. Wytrwale dzieliła się miłością do Boga i oni często otwierali się na wiarę. Była też doradcą metodycznym religii i z wielką otwartością służyła innym katechetom – mówi ks. dr Marek Studenski, wikariusz generalny i dyrektor wydziału katechetycznego kurii. Siostra Daniela organizowała konferencje metodyczne i zawsze chętnie radziła w indywidualnych spotkaniach. Była ceniona przez dyrektorów za aktywne uczestnictwo w życiu szkół. Cierpienia ostatniego roku swego życia ofiarowywała w intencji katechetów, nauczycieli i uczniów.

Zawsze życzliwa

Pomagała na różne sposoby wielu ludziom. – Bardzo kochała dzieci i z wielką starannością przygotowywała je do udziału w liturgii. Ale nie ograniczała się tylko do nich i do katechezy. Była przykładem życzliwości, a znałam ja od dziecka, bo pochodzimy z tej samej miejscowości – mówi s. Jadwiga Wyrozumska. – Siostry zgodnie wspominają radość i optymizm, którymi s. Daniela dzieliła się z nimi – dodaje s. Karolina Podruczny, matka generalna sióstr elżbietanek. – Będzie jej bardzo brakowało – przyznaje ze smutkiem s. Bogumiła Trojok, która, tak jak s. Daniela, w zakonie przeżyła już 49 lat. – Do ostatnich dni troszczyła się o nas. Nasza duchowa podpora... – mówi Joanna Surzycka z parafialnej Akcji Katolickiej. – Kiedy wprowadziliśmy się do nowego domu, pierwszego dnia dzwoniła, przypominając: „Zaproście do siebie Matkę Bożą!”. A czasem dzwoniła i mówiła krótko: „Dziś całą moją boleść poświęcam waszej rodzinie i modlę się za was”. – Dziękujemy dziś za tę ostatnią katechezę, jaką s. Daniela dała nam na progu roku szkolnego. Zapamiętamy ją do końca życia – dodał ks. kan. Zdzisław Grochal, nowy proboszcz parafii św. Elżbiety.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama