Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ślady w niebie

Biskup Roman Pindel wręczył przyznany przez papieża Franciszka medal „Pro Ecclesia et Pontifice” Bronisławowi Piotrowskiemu, organiście w łodygowickiej parafii św. Stanisława BM.

Jak zaznaczył proboszcz ks. Roman Dziadosz, przyznawane przez papieża najwyższe wyróżnienie dla osób świeckich w Kościele jest uznaniem zasług związanych z posługą organisty pełnioną nieprzerwanie przez 40 lat. – Dobrze, że ks. proboszcz potrafił docenić wartość tych lat i tego długoletniego zaangażowania pana organisty Bronisława Piotrowskiego w tej parafii – podkreślał bp Roman Pindel przed uroczystym udekorowaniem papieskim medalem. – Dziękuję Bogu, że pozwolił mi pracować w tej parafii od ponad 40 lat. Dzięki temu poznałem wielu wspaniałych kapłanów, którzy mnie wspierali, pomagali w kształtowaniu mojego życia i stylu pracy organistowskiej. Wierzę głęboko, że są takie ślady, które człowiek zostawia na tej ziemi, a odciskają się w niebie… – mówił wzruszony pan Bronisław. Ksiądz Jan Gawlas, rodak łodygowicki, podziękował również za cierpliwość żony pana Bronisława, Marii, która radziła sobie przez tyle lat z domową nieobecnością męża, a obojgu podarował obraz „Jezu, ufam Tobie”. – Przyzwyczaiłam się, a dzieci dzięki temu stawały się szybko samodzielne, chętnie mi pomagały – mówi z uśmiechem pani Maria.

Na Bożą chwałę

– Zaczynałem grać w 1975 r., kiedy ks. Andrzej Wąchal rozpoczynał budowę kościoła w naszej parafii. Własne organy przynosiłem na wykoszoną łąkę, na której się modliliśmy pod gołym niebem. Nieraz w czasie deszczu ludzie osłaniali mnie parasolami. Tu potem stanął kościół, a ja chciałem wspierać to budowanie także moją grą – wspomina Bronisław Piotrowski. Nigdy nie oczekiwał za swoją posługę wynagrodzenia, bo chciał grać na Bożą chwałę. Czasy nie były łatwe: gorliwi funkcjonariusze ówczesnej władzy tropili każde kościelne zaangażowanie, grożąc szykanami w pracy. A pan Bronisław pracował jako nauczyciel matematyki i muzyki. Wiele razy próbowano go zastraszyć zwolnieniem. Ale zdarzało się, że urzędnicy ostrzegali go o rozmaitych zasadzkach Służby Bezpieczeństwa. Nie poddał się, wspierał też ks. Wąchala w organizacji budowy i życia parafialnego. – Wtedy zapał ludzi był ogromny, bo angażowali się w budowę kościoła, o który przez lata zabiegali. Czuło się taką autentyczną solidarność, więc i to jakoś udało się przetrzymać – mówią pogodnie państwo Piotrowscy. Kiedy stanął kościół, pan Bronisław zasiadł przy kościelnych organach i posługuje tak do dzisiaj, bez brania urlopów…

Ojcowski dom

– Przy organach zastępowali mnie czasem synowie – przyznaje pan Bronisław. Bo wszystkie dzieci, a tych doczekał się z żoną dziewięciorga, grają. Spora część to muzycy z zawodu. Uroczystość wręczenia medalu miała miejsce podczas niedzielnej Eucharystii. Tym razem przy kościelnych organach zasiadł syn pana Bronisława – Piotr. Zagrały też jego siostry: na fletach – Róża i Teresa, na skrzypcach – Magdalena, a na gitarze – Marta. Rodzinnie grywali z tatą w kościele już nie raz jeden. Tym razem chcieli dołączyć do jego dziękczynienia Panu Bogu: sami zagrali, czytali modlitwy. I podobnie jak ojciec sami prowadzą swoje dzieci do kościoła, by z nimi zagrać… Dlatego też uroczystość zakończyły wspólna rodzinna fotografia przed ołtarzem i wspólnie zaśpiewany „Ojcowski dom”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama