Nowy numer 33/2020 Archiwum

Żywy most miłosierdzia

Kraków-Łagiewniki. To już trzeci rok z rzędu przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego 3 maja modlą się uczestnicy pieszej pielgrzymki diecezji bielsko-żywieckiej. Kilka dni wcześniej w kaplicy św. Faustyny odbyło się jubileuszowe, 50. modlitewne czuwanie nocne Apostolstwa Dobrej Śmierci naszej diecezji. – W tym roku mija też 10 lat od naszego pierwszego wspólnego przyjazdu do Miłosierdzia Bożego – przypomina Lidia Wajdzik, diecezjalna zelatorka ADŚ i inicjatorka czuwań. 


Włagiewnickim sanktuarium Bożego Miłosierdzia pojawiają się kilka razy w roku, zawsze wieczorem. Do koszyka na ołtarzu składają kartki, a potem do rana czuwają. 
– Pierwszy raz przyjechaliśmy w 2005 roku. Ktoś mi bliski obraził Pana Boga. Zabolało mnie to bardzo i chciałam wynagrodzić ten grzech, prosić o nawrócenie dla niego. Zachęciłam innych, głównie członków ADŚ ze Śląska Cieszyńskiego, wynajęliśmy autobus i pojechaliśmy do Łagiewnik. Wracając poczuliśmy pragnienie, by pojechać znowu. Pojechaliśmy za dwa miesiące na kolejne czuwanie. I jeździmy do tej pory. Chętnych nigdy nie zabrakło. Zaczynaliśmy w kaplicy wieczystej adoracji obok bazyliki, ale już dawno nie mieścimy się tam i teraz nasze czuwania odbywają się w dolnej części świątyni, w kaplicy św. Faustyny – wspomina Lidia Wajdzik, wciąż wdzięczna za wyproszoną 10 lat temu łaskę nawrócenia. 
Najwytrwalsi okazali się pątnicy z Cieszyna, Rudzicy i Bielska-Białej, którym nie przeszkodziły najgorsze pogodowe zawieruchy czy odbyta właśnie chemioterapia.

Dziś wraz z nimi do Łagiewnik przybywają członkowie ADŚ z różnych stron diecezji, a nawet spoza niej. Całym autokarem przyjechali z Rycerki i okolicy. W jubileuszowym czuwaniu uczestniczyli też parafianie z Kobióra i Jastrzębia Zdroju z archidiecezji katowckiej.
Jak św. Faustyna
– Chcemy ratować dusze od śmierci wiecznej i próbujemy odpowiedzieć Panu Jezusowi na Jego miłość. Wracamy zawsze bogatsi o niesamowite, niepojęte dla naszych umysłów łaski – mówią uczestnicy łagiewnickich adoracji, które kończą poranną Eucharystią w klasztornej kaplicy Bożego Miłosierdzia.
Zawsze towarzyszą im kapłani. Przez lata posługę w konfesjonale podczas tych czuwań podejmował ks. Alojzy Wencepel, dziś dotknięty chorobą. Dołączyli do nich także ks. Stanisław Tyczyński ze Skoczowa, ks. Waldemar Niemiec z Malca, a podczas jubileuszowego czuwania – ks. kan. Zdzisław Grochal z Rycerki Górnej.
 – Modlitwa o dobrą śmierć, którą podejmują ci pielgrzymi, jest przedłużeniem misji św. Faustyny. Ona swoje cierpienia i modlitwy ofiarowała nie tylko za żyjących grzeszników, ale także za konających i dusze w czyśćcu cierpiące – żeby im pomóc zyskać łaskę odpustu – zaznacza ks. dr hab. Franciszek Ślusarczyk, rektor sanktuarium w Łagiewnikach. – Ta grupa pielgrzymów buduje żywy most miłosierdzia między diecezją bielsko-żywiecką a łagiewnickim sanktuarium. Dopełnieniem tej żywej więzi modlitewnej jest także piesza pielgrzymka z Hałcnowa, wypraszająca potrzebne łaski dla rodzin, parafii i całej diecezji. Cieszymy się, że właśnie w diecezji bielsko-żywieckiej już od września rozpocznie się peregrynacja obrazu Pana Jezusa Miłosiernego wraz z relikwiami św. Faustyny i św. Jana Pawła II. 
Przygoda życia
 – W ósmej klasie dostałem od mojego katechety książkę o św. Faustynie. Powiedział: „Przeczytaj, a już nigdy nie zapomnisz o Miłosierdziu Bożym”. Wróciłem do niej po latach, po pierwszym czuwaniu w Łagiewnikach i dziękuję Panu Bogu za tego katechetę – wspomina jeden z pielgrzymów. 
Wdzięcznych za dar Bożego Miłosierdzia jest tu wielu. – Przyjeżdżamy z żoną od lat. Prosimy za nasze dzieci i wnuki, które częściowo mieszkają za granicą. Staramy się im zaszczepić przywiązanie do Bożego Miłosierdzia i przywozimy tutaj – mówi Karol Trojok z cieszyńskiej parafii św. Marii Magdaleny. 
Małgorzata przyjechała ze Skoczowa. Zaczęła pielgrzymować, kiedy rozpadało się jej małżeństwo. Nie ma wątpliwości, że tutaj je uratowała. 
 – Stając przed obrazem Pana Jezusa, czuje się, jak On obejmuje i pociesza – tłumaczy Małogorzata. – Już sama się nie doliczę, który raz tu jestem. Nie potrafię bez tego żyć. Chory człowiek od lekarza dostaje kroplówki i terapie, a tutaj otrzymuje się takie lekarstwo dla duszy. Przez te lata uzdrowiła się moja sytuacja małżeńska, a teraz proszę, żeby nasze dzieci pozostały przy wierze katolickiej i umiały żyć zgodnie z wolą Bożą. Ważnym krokiem było dla mnie uczestnictwo w ubiegłorocznej pieszej pielgrzymce do Miłosierdzia Bożego.
Czas obfitości
 – To już 50. czuwanie i taki szczególny złoty jubileusz, a zarazem dziesięciolecie. Dlatego chcemy się modlić w tych intencjach, które przywieźliście, ale też za wszystkich, którzy biorą udział w tym czuwaniu – mówił ks. kan. Zdzisław Grochal na Mszy św. rozpoczynającej nocną adorację Apostolstwa Dobrej Śmierci w kaplicy św. Faustyny. 
 – Modlitwa obejmuje i osłania to, co po ludzku wydaje się niemożliwe, dlatego w tej modlitwie przynosimy sprawy najtrudniejsze. I przekonujemy się, że Chrystus daje każdemu tyle, ile ktoś chciał – dodawał ks. Waldemar Niemiec. 
Jak przyznawał ks. kan. Grochal, potwierdzeniem może być właśnie ta 10-letnia nocna modlitwa Apostolstwa. – To wielka zasługa pani Lidii, której udaje się za każdym razem zachęcić do modlitwy tak liczną grupę. Sam nie wiem, jak to robi. Tu widać, jak Miłosierny Pan Jezus pomnaża dary. Pielgrzymi przyjeżdżają z coraz liczniejszych parafii. I niech tak będzie! – mówił.
•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama