Nowy numer 32/2020 Archiwum

Jesteśmy osiołkami

– Chcemy robić to, o co prosił papież: wypuścić Jezusa z kościoła, wychodzić z Nim na ulice, do człowieka, który nie spodziewał się Go spotkać, bo szedł tylko z rodziną na lody – mówi Mirosława Budzich, która razem z mężem Tadeuszem jest odpowiedzialna za wspólnoty neokatechumenalne w naszej diecezji.

W Niedzielę Miłosierdzia członkowie bielskich wspólnot neokatechumenalnych po raz kolejny dołączyli do Wielkiej Misji na Placach, jaka trwa w 10 tysiącach miejsc na całym świecie przez kolejne niedziele wielkanocne. Wszędzie tam słychać odczytywaną głośno Dobrą Nowinę, śpiew, gitary, widać tańczących ludzi. Chcą się dzielić najbardziej dramatycznymi chwilami swojego życia i mówić o żyjącym i realnie działającym zmartwychwstałym Jezusie, który ich uratował.

Na bielskim placu Chrobrego Darek mówił o tym, jak biznesowy wyścig szczurów, pogoń za pieniądzem wpędziły go w alkohol i narkotyki, aż w końcu doprowadziły do więzienia. Jego żona Ewelina opowiada, jak sama, z małym dzieckiem, została nagle bez domu i środków do życia. Agnieszka mówi, jak w wieku 17 lat została mamą, jaki żal czuła do rodziców, którzy nie pozwolili jej na szybki ślub z ojcem dziecka i jak wkrótce potem chłopak ją porzucił, zostawiając bez wsparcia. I właśnie oni wszyscy trafili na katechezy głoszone cyklicznie w wielu parafiach przez członków Drogi Neokatechumenalnej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama