Nowy numer 33/2020 Archiwum

Więcej niż milion dolarów!

Rok Życia Konsekrowanego. W pociągu do Żywca, w ogrodzie amerykańskiej Georgii, w klasztornym internacie w Bielsku, w drodze na Jasną Górę, na szkolnych korytarzach w Oświęcimiu – w różnych sytuacjach nasi Czytelnicy spotkali ludzi w habitach.

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku papież Franciszek zachęcił Kościół do przeżywania Roku Życia Konsekrowanego, zaprosiliśmy czytelników do spisania wspomnień ze spotkań z zakonnikami i siostrami zakonnymi. Wielu pisało o swojej wdzięczności za ich cichą służbę, czas, który „za klasztorną bramą płynie jakby inaczej, bo starcza go dla Pana Boga i każdego, kto zapuka do drzwi” – jak pisał jeden z czytelników. Pięć osób przesłało obszerne wspomnienia.

Jak dobra matka

O spotkaniu ze zmarłą w wieku 95 lat matką Marią Janiną Wizor ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame w Bielsku-Białej, która nie bała się żadnego z reżimów, rządzących Polską, napisała 83-letnia Teresa Klisz.

Pani Teresa spotkała zakonnicę w sierpniu 1950 r., gdy przyjechała do Bielska z Katowic, by kontynuować naukę w Państwowej Szkole Przemysłowej na wydziale włókienniczym. Szukała miejsca zamieszkania i tak trafiła do internatu sióstr w Bielsku. – My, uczennice, kochałyśmy wszystkie siostry, a one nas. Ale mateczka była wyjątkowa. Interesowała się naszymi problemami, pilnowała naszych wyników w szkołach. W internacie były wtedy trzy sypialnie: dla najmłodszych dziewcząt ze szkoły podstawowej, druga dla starszych ze szkół średnich, a my trzy, najstarsze, spałyśmy w sali razem z siostrą mateczką za parawanem. Ten internat przy klasztorze był dla nas, dziewcząt, prawdziwym domem. Jednym słowem, było mi tam „jak u Pana Boga za piecem” – pisze pani Teresa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama