Nowy numer 47/2020 Archiwum

Wilczki w świecie przygody

Na pamiątkę tego dnia otrzymali życiorys ks. Bosko i św. Franciszka. – Tam znajdziecie wskazówki, jak być skautem – mówił ks. Andrzej Policht SDB w kaplicy. Od Mszy św. zaczęło się uroczyste przyjęcie do gromady pierwszych w naszej diecezji skautów Europy.

Chwilę później, w zagajniku za murem, ukryci za drzewami czekali na komendę: – Wilczki, wilczki, ze wszystkich sił! Po niej przybiegli na uroczysty apel i w obecności rodziców złożyli obietnicę wilczka, otrzymali błogosławieństwo, chustę i imię Delikatnej Łapki. Zobowiązali się m.in. do tego, by codziennie zrobić choć jeden dobry uczynek. Kiedy w maju na zakończenie oświęcimskiego Marszu dla Życia i Rodziny odbywał się w Zakładzie Salezjańskim rodzinny piknik, wśród jego uczestników pojawili się skauci Europy z Krakowa.

– Prezentowali ideę skautingu, mówili o wychowaniu młodych na świeżym powietrzu, nie przed komputerem. Zainteresowało mnie to – mówi Dawid Szydło, który pojechał na kurs i dziś jest już wśród skautów Akelą, czyli Starym Wilkiem. Pod jego opieką pozostają wilczki, wilczęta. Mają od 8 do 12 lat. Od 12 do 17 lat mają harcerze. Starsi to przewodniczki i wędrownicy. – Terminologia ta ma swój początek w „Księdze dżungli” i trochę zapowiada, że będzie dla nas ważne życie blisko przyrody. Uczymy się sztuki przetrwania w lesie, ale nie to jest dla Skautów Europy najważniejsze. Chodzi o wartości chrześcijańskie, o religijne i patriotyczne wychowanie, a przy okazji to szansa, by wyciągnąć młodych z uzależnienia od komputera – tłumaczy Dawid, na co dzień animator w salezjańskim oratorium dla młodzieży. – Przed wakacjami zaproponowaliśmy utworzenie szczepu organizacji Skautów Europy przy parafii i oratorium. Zainteresowanie było duże, zwłaszcza rodziców, którzy przyprowadzili młodsze dzieci na pierwsze zbiórki. Są nawet tacy, którzy przyjeżdżają z Andrychowa. Młodzież też chce się uczyć pokonywania trudności. Odzew był lepszy, niż się spodziewaliśmy. Zaczęliśmy formację i dziś mamy pierwszych skautów – mówi ks. A. Policht, salezjanin, kierownik oratorium, który jest też kapelanem szczepu. – Harcerz dba o swój honor, aby zasłużyć na zaufanie. Jest dumny ze swojej wiary – recytował Janek Lelito, który tego dnia został zastępowym harcerzy, odpowiedzialnym przed Bogiem za każdego z nich. Do zastępu przyjęci zostali pierwsi harcerze. Następni już się przygotowują.

– Dlaczego jesteśmy skautami Europy? Bo w tej wspólnocie czujemy obecność Pana Boga. To nie jest jakaś nasza kalkulacja, ale powołanie. Nie ma co do tego wątpliwości. A szkoła przetrwania to ciekawy element, ale tylko dodatek – wyjaśnia Janek. – Córce od razu bardzo się ten pomysł spodobał. To początek, ale już widać, że to dobry impuls do rozwoju, bo kształtuje charakter – mówi Krzysztof Piskorz, ojciec Kasi, która właśnie przystąpiła do wilcząt.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama