Nowy numer 33/2020 Archiwum

Agata od Biblii i czekolady

Misje w Boliwii. – Águeda, nie uwierzysz! Jest więcej dzieci niż w zeszłym roku – jakiś tysiąc! Musimy szybko dorobić czekoladę! – donosił głos z dalekiego kraju. – W mroźny, styczniowy dzień taka wiadomość mocno rozgrzała serce. I to nie tylko dlatego, że przyszła z miejsca, gdzie termometry pokazywały +37 stopni – uśmiecha się Agata Kamińska z Cieszyna.

Czekoladowa fiesta w uroczystość Trzech Króli to święto wyczekiwane przez wszystkie dzieci w naszej parafii, tu w Boliwii. Bo tak jak Dzieciątko Jezus było obdarowane w tym dniu prezentami mędrców, tak i nasze dzieci dostają wtedy to, co daje im radość i dużo uśmiechu. A tym zawsze są słodycze. Nasza czekolada to wprawdzie tylko kakao rozpuszczone w wodzie, ale dla dzieci to przysmak, jakiego na co dzień nie mają – opowiada Agata Kamińska.

Wszyscy czekali

1 października 2013 roku, we wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus – patronki misji (!) – wylądowała w boliwijskim Santa Cruz i jako kolejna świecka misjonarka naszej diecezji trafiła do misji w San Ramon, gdzie proboszczem jest ks. Kazimierz Stempniowski, kapłan diecezji tarnowskiej.

Do San Ramon jedzie się samochodem z Santa Cruz trzy godziny. Wszyscy tu na nią czekali, bo znalazła się wyjątkowa pomoc w pracy misyjnej z dziećmi i młodzieżą! Przyjechała do nich oazowa animatorka grająca na gitarze, uwielbiająca śpiewać i tańczyć, kochająca dzieci, nauczycielka angielskiego z milionem pomysłów. Przed świętami Bożego Narodzenia Agata przyjechała na dwu miesięczny urlop do rodzinnego Cieszyna. Nie mogła uczestniczyć 6 stycznia w boliwijskiej fieście, więc ks. Kazimierz relacjonował jej telefonicznie atmosferę z czekolandii w San Ramon.

Ze św. Pawłem

Kiedy po roku w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie jechała do Boliwii, wiedziała już, czym może być misyjna rzeczywistość. Wcześniej była w Kazachstanie z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym. – W głowie mam cały czas moje ulubione fragmenty Pisma Świętego, słowa z listów św. Pawła: „Wszystko uznaję za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim”, i jeszcze to: „Zapominając o tym, co za mną, wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, nagrodzie, do której wzywa mnie Bóg w Chrystusie Jezusie” – mówi Agata. – Wyrywałam się do tej pracy bardzo. W San Ramon chciałam wszystko i wszystkich poznać od razu, być jak najszybciej potrzebna, ale wiedziałam też, że rzetelny misjonarz najpierw obserwuje i uczy się od innych. Praca Agaty to głównie zajęcia dla dzieci w parafialnej świetlicy: zabawa, nauka codziennych czynności i katecheza. A że dzieci uczą się na dwie zmiany, pracuje z nimi cały dzień – od 9.00 do 18.00.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama