Nowy numer 49/2020 Archiwum

Zdeterminowani

„Nie oddamy »Brzeszcz!«” – Pod tym hasłem od 7 stycznia w brzeszczańskiej kopalni na głębokości 640 metrów strajkuje 700 pracowników. Chcą odwołania decyzji o likwidacji zakładu.

To tylko jeden punkt rządowego programu naprawczego dla Kompanii Węglowej, ale to zarazem wyrok dla całego miasta i okolicy. Chodzi o ponad 2 tysiące pracowników likwidowanej KWK „Brzeszcze”, o ich rodziny, ale również o kilka tysięcy miejsc pracy w firmach współpracujących z kopalnią. – To jedyny duży pracodawca na tym terenie. Jeśli zniknie kopalnia, te inne przedsiębiorstwa również upadną. To będzie katastrofa dla naszego miasta – nie ma wątpliwości Cecylia Ślusarczyk, burmistrz Brzeszcz.

W podobnym tonie wypowiedzieli się o tym planie w swojej uchwale radni gminy Brzeszcze. W piątek 9 stycznia górników poparło w manifestacji ponad 2 tys. mieszkańców. Prawie tyle samo modliło się na niedzielnej Mszy św. w cechowni. Od soboty pikieta pod bramą trwała nieustająco, a w niedzielę, po kolejnym zerwaniu rozmów w Katowicach, doszło do blokady drogi. – Sytuacja jest bardzo napięta, determinacja ludzi ogromna. Przed chwilą wyjechałem od górników z dołu i wszyscy mówią, że będą siedzieć tak długo, jak będzie trzeba, żeby obronić kopalnię – mówił Stanisław Kłysz, szef „Solidarności” w KWK „Brzeszcze”, a także sztabu protestacyjnego w tej kopalni. – Czujemy, że jesteście z nami, i to daje nam wielką siłę, by bronić przyszłości nas wszystkich – mówił, dziękując uczestnikom manifestacji za wsparcie strajkujących, a także za pomoc żywnościową, koce, śpiwory. – To dla nas wszystkich szczególnie bolesna decyzja, zwłaszcza że nie ma ona nic wspólnego z wyczerpaniem złóż, które eksploatujemy. Był poważny problem z pożarem złoża, który z pewnością przyczynił się do pogorszenia wyników, podobnie jak brak decyzji w sprawie przebiegu drogi S1 przez pola węglowe. Wreszcie udało się opracować plan i mamy szansę na dodatni wynik. Niedawno zaczęło się drążenie chodnika w pokładzie 510 – najbardziej kalorycznym. Teraz decyzja o likwidacji jest dla nas niezrozumiała i nie do przyjęcia – tłumaczy Andrzej Dyrdoń z kopalnianej „Solidarności”.

W chwili gdy wysyłaliśmy to wydanie „Gościa” do druku, w Brzeszczach z nadzieją czekano na efekt rozmów z udziałem premier Ewy Kopacz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama