Nowy numer 32/2020 Archiwum

96 kilo radości

Kiedy delegaci z Bielan wraz z cennym zabytkiem dotarli do parafialnej świątyni, w ich oczach widać było prawdziwe szczęście. Z podobnym wzruszeniem XVI-wieczny skarb powitali parafianie.

Historia odzyskanego dzwonu, zrabowanego przez hitlerowców w maju 1942 r., liczy blisko 500 lat. Z tego ponad 72 lata przypadły na jego wojenną tułaczkę, Na pierwszy ślad, że dzwon z Bielan ocalał i nie został przetopiony w fabryce zbrojeniowej, trafił prof. Kazimierz Bielenin, któremu powrót do macierzystych świątyń zawdzięcza więcej takich cennych pamiątek. Idąc za jego wskazówkami, poszukiwania podjęli najpierw Ewa Korczyk-Kuczera oraz jej brat Paweł Korczyk. I udało się odnaleźć dzwon. Znajdował się wówczas w parafii Grosshabesdorf w Bawarii, w diecezji Eichstaett.

– Pojechałem tam razem z Jarosławem Katańskim. Zrobiliśmy zdjęcia i ruszyły starania o powrót dzwonu. Niemieccy parafianie mieli świadomość, że został zrabowany gdzieś na Wschodzie, dlatego już znacznie wcześniej kupili sobie nowy, a ten, zdjęty z wieży, był przechowywany obok kościoła jako zabytek – wspomina Paweł Korczyk. – Skoro okazało się, że rzeczywiście ocalał, rozpoczęliśmy starania o jego zwrot. To była niezwykle skomplikowana i żmudna procedura. Trwała ponad 4 lata – mówi ks. kan. Andrzej Zając, kustosz sanktuarium Chrystusa Cierpiącego w Bielanach.

Podczas tej wymiany korespondencji zabytkowy dzwon przewieziony został z parafii do katedry w Eichstaett, gdzie czekał na powrót do domu. – W sprawie zwrotu trzeba było pisać do kurii biskupiej w Eichstaett. Później niemiecka strona kościelna musiała decyzję uzgodnić z Biurem Katolickim w Berlinie i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Dopiero wtedy diecezja mogła przystąpić do podpisania umowy, w której przygotowanie zaangażowali się wikariusz generalny ks. Isidor Vollnhals, a także wikariusz katedry ks. Bernd Dennemarck. Bardzo pomagał rzeczoznawca do spraw dzwonów Thomas Winkelbauer – wylicza Regina Luranc, która jako tłumacz zajmowała się przygotowaniem dokumentów, pojechała też po odbiór dzwonu wraz z ks. kan. Zającem i Pawłem Korczykiem. W trakcie tułaczki zaginęło oryginalne serce dzwonu. Żeby się dobrze prezentował, przymocowano inne, ale okazało się zbyt duże i groziło uszkodzeniem zabytku. – Zatroskany Thomas Winkelbauer sam zadeklarował odlanie właściwego serca. Otrzymamy je trochę później. Być może nastąpi to przy okazji najbliższego odpustu parafialnego ku czci św. Macieja, w maju, kiedy zaprosimy go wraz z delegacją parafii i diecezji do Bielan. Wtedy też odzyskany dzwon zawiesimy przy polowym ołtarzu obok sanktuarium z nadzieją, że będzie to zarazem początek więzi, która połączy obie parafie. O takich pragnieniach zapewniali nas niemieccy opiekunowie dzwonu – dodaje ks. kan. Zając.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama