Nowy numer 48/2020 Archiwum

Światło w sercu

Jaworzynka-Trzycatek. Tu powstają piękne rzeźby Pawła Jałowiczora. Ostatnio z postumentu błogosławi światu św. Franciszek. Z potężnego lipowego kloca coraz wyraźniej wyłaniają się apostołowie, kręgiem otaczający Pana Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. W niedużej pracowni co jakiś czas mieści się całe Betlejem: z pasterzami wokół żłóbka i Świętej Rodziny, ze stadem owiec i wołów. – I cały rok słychać stąd kolędy – śmieje się żona pana Pawła, Aniela .

aczyna pracę zwykle o ósmej rano i kończy koło szesnastej. – A od dwudziestej wkraczają elektrycy i jeszcze tak przeważnie trzy godziny robimy oświetlenie – wylicza P. Jałowiczor. Do domu wpada na niedzielę i znowu wraca. Choinki kiedyś sam kupował. Od kilku lat są one darem leśników, którzy po rekolekcjach w Panewnikach postanowili w ten sposób włączać się w to dzieło. Konstrukcja szopki, wysokiej na 22 metry, szerokiej na 28 metrów i 12 metrów głębokiej, nie tylko pod względem rozmiarów nie ma sobie równej wśród szopek budowanych wewnątrz kościołów w Europie. – Nie o rekordy tu chodzi, ale o to, by ludzie radowali się z Bożego Narodzenia. A co roku przychodzą tu adorować Pana Jezusa tłumy. Cieszę się, że tyle już lat mogłem to robić – mówi pan Paweł. – Budowa stajenki to dla mnie rekolekcje. A kiedy przyjdą dzieci i staną z zachwytem, z otwartymi buziami, to największa nagroda…

Czas dla Boga

Na ścianie pracowni ważne miejsce zajmuje fotografia z Janem Pawłem II. Jest na niej także niepełnosprawny syn Marek, który mógł poruszać się tylko na wózku. Dziś Marek już nie żyje, ale razem ze św. Janem Pawłem II towarzyszy cierpliwej pracy rzeźbiarskiej pana Pawła codziennie. Tak samo przez lata Marek mógł przecież liczyć na wytrwałą pomoc ojca, która zastępowała mu własne nogi... – Tamto spotkanie było niezwykłe – wspomina wzruszony. – Nagle, po audiencji, ktoś do nas podszedł, powiedział, że możemy podejść i przywitać się z papieżem. Schodziliśmy z góry, płacząc jak dzieci. Kiedy choroba dotknęła poprzedniego proboszcza na Trzycatku, Paweł Jałowiczor kilka lat wspierał ks. kan. Borysa Kroczka jako nadzwyczajny szafarz Eucharystii. – Byłem w kościele codziennie, pomagałem księdzu i zanosiłem Pana Jezusa chorym. Łączyłem to z obowiązkami opieki nad Markiem. Nie było łatwo, ale myślę, że dużo wtedy zyskałem – mówi z przekonaniem. Teraz kocha te chwile, kiedy w zaciszu pracowni, sam na sam z powstającymi figurami, szuka dla nich kształtów, które będą wyrazem duszy i śpiewanej po cichu modlitwy.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama