Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Apostoł pokoju

Biskup z Cieszyna. Cztery dni trwały biskupie prymicje urodzonego w tym mieście franciszkanina, misjonarza w Republice Środkowoafrykańskiej. Odbywały się w czterech świątyniach, z którymi w różny sposób związany jest biskup Tadeusz Kusy, wcześniej w zakonie: ojciec Zbigniew.

Najpierw Eucharystię prymicyjną bp Kusy sprawował w kościele św. Marii Magdaleny, gdzie przyjmował chrzest, Pierwszą Komunię św., bierzmowanie. Potem modlił się w Kalembicach, gdzie stoi jego rodzinny dom, i w kościele św. Elżbiety, w którym od dziecka był ministrantem. Ostatnią Mszę św. sprawował w braterskiej wspólnocie zakonnej – wraz z cieszyńskimi franciszkanami w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. – To takie pielgrzymowanie po Cieszynie, które jest zarazem dla cieszyniaków adoracją Jezusa Chrystusa. Bo bp Kusy swoim przeżywaniem Eucharystii uczy nas na nowo odczytywać Ewangelię w każdym człowieku – mówi ks. prof. Józef Budniak, pochodzący z tej samej parafii, co bp Kusy.

Dla Chrystusa

„Z Tobą i dla Ciebie, Chryste” – biskupie zawołanie, jakie przyjął bp Kusy, uzupełnia w jego herbie niezwykle ważny dla św. Franciszka biblijny znak Tau i zarys uścisku dłoni białego i ciemnoskórego człowieka. Jest też zapisane po francusku i w afrykańskim języku sago słowo: Pokój.

Każdy dzień prymicji biskupich pozwalał lepiej poznać nowego biskupa właśnie jako człowieka dobroci i pokoju – z nieodłącznym uśmiechem na twarzy. Wszędzie witano go z radością, proszono o błogosławieństwo, zapewniano o modlitewnej pamięci i gotowości pomocy w posłudze. – Jesteśmy dumni, gratulujemy! – mówili cieszyniacy. A bp Kusy powtarzał, że krępują go gratulacje. – To przecież nie moja zasługa, że zostałem wybrany na biskupa. Gratulacje należą się Panu Bogu, który nas kocha i nas wybrał – mówił. Matce Bożej Cieszyńskiej wierni zawierzali jego posługę, a także sprawę powołań kapłańskich i misyjnych. – Złożyliśmy też dary pieniężne, bo zdajemy sobie sprawę z potrzeb Kościoła w jego diecezji – mówi ks. prał. Henryk Satława. – Dał się poznać jako niesamowity kapłan: dobry, pełen miłości, radości, optymizmu i wielkiej pokory. Jesteśmy bardzo wdzięczni Panu Bogu, że dał nam go poznać – wspominali Jadwiga i Franciszek Frankowie, organizatorzy pielgrzymki z Zaolzia na Jasną Górę, w której rok temu szedł bp Kusy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma