Nowy numer 8/2021 Archiwum

Jak wygrać z pokusą

Ze szczytu najwyższej góry Beskidów kilkaset uniesionych rąk pokazało jedną z najbardziej skutecznych broni przed złem, jakiej może używać każdy człowiek w każdej chwili!

Dziesiątki różańca przygotowane przez organizatorów II Ewangelizacji w Beskidach trafiły do 350 uczestników spotkania na Babiej Górze. Ale nie wystarczyło ich dla wszystkich! Tak wiele osób wdrapało się na najwyższy szczyt Beskidów, żeby wziąć udział w przedostatnim spotkaniu tegorocznej wakacyjnej ewangelizacji w górach. W tym roku towarzyszyły jej słowa Modlitwy Pańskiej. Na Babiej czekał na nich przedostatni fragment: „Nie wódź nas na pokuszenie”. A modlitwa – także Różaniec, modlitwa z Matką Najświętszą – jest jedną z najskuteczniejszych broni przeciw pokusom!

Czy Bóg o mnie zapomniał?

Na szczyt szli różnymi, wybranymi przez siebie szlakami. W samo południe Eucharystię koncelebrowali tu o. Bogdan Kocańda OFMConv z Rychwałdu i ks. Andrzej Woźniak z parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu. Jak mówił w homilii o. Kocańda, słowa „Nie wódź nas na pokuszenie” mogą brzmieć niezrozumiale, bo przecież Bóg nikogo nie kusi. Ale wyjaśnia je Katechizm Kościoła Katolickiego, który ten fragment tłumaczy słowami: „Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Wbrew pozorom, w „rankingu” pokus te, którym ulegamy najczęściej, wcale nie są związane ze sferą seksualności. – Najczęściej „nabieramy” się na pokusę, która mówi, że „Bóg jest bezsilny wobec rzeczywistości, w której się znalazłem; Bóg o mnie zapomniał” – mówił o. Kocańda. – Dajemy się na nią nabrać, dlatego że wierzymy komuś innemu niż Bogu. Pokusa jest zawsze frontem walki duchowej. To nie jest prawda, że Bóg jest bezsilny i się nami nie interesuje. Na modlitwie uświadamiamy sobie, że jesteśmy w Jego rękach! Jak walczyć z pokusą? Zachować czujność, unikać grzesznych okazji, stawiać bezpośredni opór przez akt sprzeciwu i słowa: „W imię Jezusa Chrystusa odejdź!”. Sposobem walki jest także umartwienie, post, trwanie w łasce uświęcającej i wyznanie pokusy na spowiedzi, a także... posłanie własnego Anioła Stróża do walki z nią.

Jednoczy nas wiara

– To moja czwarta góra, mówi Danuta Mokwa z parafii NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej. – Bóg góry upodobał sobie szczególnie. Jezus wyprowadził apostołów na wielką górę, żeby się przemienić wobec nich, żeby poznali, że On jest Panem. My doświadczamy tej Bożej obecności, Bożej wszechmocy i potęgi też tutaj. – Tu się łączy pożyteczne z przyjemnym – zaznacza Piotr Sroka z Oświęcimia. – Jesteśmy bliżej Boga i bliżej siebie. Niby się nie znamy, a jednak na górze zawsze jest jak wśród bliskich, bo jednoczy nas wiara i zaufanie Panu Bogu. Ten czas pokazuje nam, że warto coś zrobić razem – z Panem Bogiem, z innymi. – Bardzo lubię chodzić po górach. A rzadko kiedy mamy możliwość uczestniczenia we Mszy św. wśród stworzonych przez Pana Boga gór – dodaje Ada Podosek z parafii św. Maksymiliana w Bielsku-Białej. – Tu możemy Mu ofiarować nasz czas, modlitwę i trud. Pan Bóg nam się tu objawiał w znakach – w słońcu, w obłoku. Choć pogoda była zmienna w czasie Mszy św., czuliśmy, że wszystko jest w Jego rękach. Spotkanie zakończyła modlitwa o błogosławieństwo dla mieszkańców czterech stron świata. Ostatnie – w ramach tegorocznej Ewangelizacji w Beskidach – odbędzie się 23 sierpnia na Magurce Wilkowickiej.

 

Ewangelia budzi

O. Bogdan Kocańda OFM Conv z Rychwałdu – Dar „Ewangelizacji w Beskidach” jest darem dla nas wszystkich. Kiedy modlimy się na górach – i coraz więcej nas w tych górach jest – to mamy świadomość, że modlimy się za naszych braci i siostry, którzy są w dolinach i tutaj nie wyjdą. Ale właśnie to, że są tacy, którzy się przełamują, wychodzą na górę, pokazuje, iż chcemy, żeby nowa kultura, która jest kulturą życia, miłości, dzielenia się, przeniknęła ludzi. Ewangelia, kiedy jest głoszona, budzi wewnętrznie. Tutaj widzę, że szczególnie młodych 20-, 30-, 40-latków, którzy posmakowali życia, a jednak czegoś im brakuje. Jest ich tu z nami coraz więcej. Staramy się, żeby góry były wabikiem, ale potem zapraszamy w doliny – choćby do Rychwałdu. Tam, w namiocie obok klasztoru, jest czas na pogłębioną formację. Na ostatnie spotkanie, Wieczór Pokutny, przyszło mnóstwo ludzi, dziesięciu kapłanów długo ich spowiadało. Rzesze przychodziły też na Wieczory Adoracji, Uwielbienia. To są chwile, kiedy serce wzrasta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama