GN 8/2021 Archiwum

Jasna Góra zdobyta!

23. Piesza Pielgrzymka Diecezji Bielsko-Żywieckiej. W drodze ocierali pot, który zalewał oczy. Wielu toczyło walkę z bąblami na stopach. Ostatniego dnia na spotkanie z MaryjĄ szli z radosnymi okrzykami, często trzymając się za ręce, a „złota siódemka” dotarła pod jasnogórskie mury nawet biegiem. Jednakowo wzruszeni klęczeli przed obrazem Matki Bożej i Jej Syna, otwierali serca…

W grupie ponad 3 tysięcy piechurów i rowerzystów co trzeci wyruszył z sanktuarium MB Bolesnej w Hałcnowie, gdzie z pielgrzymami rozpoczął to Boże wędrowanie także bp Roman Pindel. Pozostali wyszli z Cieszyna, Andrychowa, Czechowic-Dziedzic i Oświęcimia. Bp Pindel powitał ich wszystkich na Jasnej Górze 11 sierpnia. Wraz z nim witali pątników ich duszpasterze, samorządowcy, bliscy i współparafianie, którzy przyjechali do Częstochowy autokarami, samochodami i pociągami. – Od 23 lat 11 sierpnia staje się świętem naszej diecezji pod jasnogórskim sercem Matki Bożej. Dziś prawie 10 tysięcy pielgrzymów trwa tutaj na modlitwie – mówił ks. kan. Józef Walusiak, od początku główny przewodnik bielsko-żywieckich pątników, i przypominał: – Pielgrzymowanie wiary trwa! A bp Roman Pindel, udzielając błogosławieństwa, dodawał, że będzie ono towarzyszyć pielgrzymom w powrocie do domów, ale także podczas dawania chrześcijańskiego świadectwa i okazywania miłosierdzia.

Boże, dzięki Ci!

– Kiedy widzę grupy pielgrzymów wchodzące na ten plac przed szczytem, czuję po prostu ogromną radość. I wdzięczność dla Pana Boga, że wszyscy szczęśliwie dotarli – przyznawał wzruszony tym widokiem ks. kan. Józef Walusiak. – Już od maja przygotowuję pielgrzymkę i żyję w napięciu, modląc się i o bezpieczeństwo pielgrzymów, i o owoce tej wędrówki. Kiedy są już na miejscu, w sercu mam tę jedną myśl: – Boże, dziękuję Ci! – mówi ks. Walusiak. – Zauważyć można, że trochę mniej osób szło pieszo, bo też nie każdy może iść, zdobyć urlop w tym czasie. Rozrasta się jednak grupa pielgrzymujących na rowerach, z Andrychowa i Czechowic-Dziedzic. Dużo osób dołączyło do nas na tym ostatnim etapie i dojechało dziś na Jasną Górę. Dla ks. Walusiaka tegoroczna pielgrzymka była 36. w jego życiu. Zaczął jako kleryk, odkrywając pielgrzymowanie jako ważną ścieżkę w swoim kapłańskim powołaniu. – To jest przede wszystkim doskonała droga ewangelizowania ludzi młodych, na których nam zawsze bardzo zależało. Zaczynałem prowadzić diecezjalną jako wikary w bielskiej parafii św. Józefa i to jest do dziś patron pierwszej grupy. Obecnie jestem proboszczem w Janowicach, również w parafii św. Józefa. Parafianie wspierają to dzieło, więc mamy dobre zaplecze organizacyjne na kolejne lata – dodaje ks. Walusiak.

Niech żałuje, kto nie szedł

– Iść na Jasną Górę to jest wielka radość. Ci, którzy nie szli, niech żałują, a ci, którzy szli, powinni stać się apostołami pielgrzymowania i przyczynić się do tego, że za rok będzie nas więcej – zachęca ks. Marcin Pomper, który pielgrzymował już po raz czternasty z szóstą grupą z Hałcnowa. W tej grupie kiedyś zaczął pielgrzymować jako kleryk. Do dzisiaj pomaga w jej prowadzeniu ks. Damianowi Korycińskiemu. – Szedłem ze wspaniałymi żywieckimi góralami: z Węgierskiej Górki, Milówki, Cięciny, Żabnicy, Ciśca… Ta grupa ma swoją specyfikę, bo jest w niej wielu ludzi młodych, ale są też starsi, którzy przekazują im tradycję góralskiej pobożności. Uwielbienie Pana Boga odbywa się w niej na różne sposoby: tańcem, śpiewem, tradycyjną modlitwą i służeniem Bogu w drugim człowieku – dodaje ks. Pomper. Nie żałowali z pewnością pielgrzymiego trudu maszerujący w hałcnowskiej grupie piątej Beata i Jakub Piskorzowie z Bielska-Białej, którzy do Pani Jasnogórskiej przywędrowali w ślubnych strojach, choć na trasie posługiwali innym: Beata jako porządkowa, a Jakub w grupie obsługi technicznej. – Ja jestem na diecezjalnej pielgrzymce już dziewiąty raz, a moja żona – siódmy. A poznaliśmy się na jej pierwszej pielgrzymce. Teraz szliśmy pierwszy raz już jako mąż i żona, bo ślub wzięliśmy tydzień temu, a udzielał go nam przewodnik naszej grupy ks. Marek Gadomski, salwatorianin – mówi Jakub Piskorz. – Ta pielgrzymka jest takim wotum dziękczynienia Matce Boskiej za to, że kilka lat temu udało nam się spotkać. I że teraz jesteśmy razem. Jeszcze się nie znając, dzięki spotkaniu na pielgrzymce mogliśmy od razu dowiedzieć się o sobie nawzajem, co jest dla nas ważne – dodaje Beata.

Andrychów: ze św. Markiem

– Pielgrzymowaliśmy pod hasłem: „Wybierz swoją drogę” i skupialiśmy się na tym, żeby rozeznawać różnego rodzaju drogi naszego życia, poznawać różne powołania. W pielgrzymowaniu towarzyszył nam św. Marek, autor Ewangelii, która opisuje ciągłe podróżowanie Chrystusa i rozmowy z napotkanymi ludźmi. Ewangelia pokazuje, jak Chrystus prowadzi ludzi na tę swoją drogę, która jest często dla nich drogą w nieznane. O tym była mowa w czasie pielgrzymki – mówi ks. Drabek, główny przewodnik ponad 330 uczestników 28. Andrychowskiej Pieszej Pielgrzymki. Na Jasnej Górze dołączyło do nich jeszcze 105 rowerzystów… Najmłodsza uczestniczka pielgrzymki: 2-letnia Zosia wcale nie była debiutantką, podobnie jak jej 6-letni braciszek Jaś. – Sama nie wiem, który już raz pielgrzymujemy, bo chodzimy co roku. Trzeba dziękować Panu Bogu za wszystkie łaski, jakie dostajemy przez cały rok – mówi Joanna Kapusta, mama Zosi i Jasia. Ich tata zajmował się w tym czasie pilotowaniem pielgrzymki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama