Nowy numer 47/2020 Archiwum

W rodzinie smutek ginie!

Na ulicach Oświęcimia. Co to za manifestacja, w czasie której nikt nie krzyczy z oburzenia czy niezadowolenia, a za to co chwilę przechodzi „meksykańska fala”, wszyscy śpiewają i jest mnóstwo radości? To oczywiście Marsz dla Życia i Rodziny!

Ze św. Janem Bosko

– Serdecznie dziękuję za to dzisiejsze świętowanie, że mogliśmy i w kościele, i na ulicach miasta publicznie zamanifestować po stronie jakich wartości jesteśmy i opowiadać się za każdym życiem ludzkim – od poczęcia, do naturalnej śmierci, ale też publicznie opowiedzieć się za rodziną, jako wspólnotą opartą na prawie natury, która ma ojca i matkę, która żyje wartościami wypływającymi z fundamentu miłości – mówił bp Piotr Greger już na terenie Zakładu Salezjańskiego. – Niech to świętowanie teraz będzie czasem, kiedy zapomnimy o tym co trudne, bolesne. Spróbujemy w sposób spontaniczny, ale i rozsądny promować wartości związane z człowieczeństwem. Starosta oświęcimski Józef Krawczyk podkreślał, że marsz jest także kolejną manifestacją radości z kanonizacji Jana Pawła II. Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia, dodał, że życie i rodzina to największe wartości, które musimy szanować, o które musimy się modlić, by były podstawą społeczeństwa. Ks. Bogdan Nowak SDB, dyrektor Zakładu Salezjańskiego mówił o radości z faktu, że po raz pierwszy – piąty już – piknik salezjański, wpisuje się w program marszu. – Mam nadzieję, że stanie się to tradycją naszego miasta. A chciałbym także, żeby w budowaniu rodziny połączył nas wszystkich św. Jan Bosko – patron miasta, który pracował dla dobra rodziny, dla dobra tej najbardziej słabej, czułej i potrzebującej wsparcia istoty, jaką jest dziecko i młody człowiek. współpraca Alina Świeży-Sobel

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama