Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

W rodzinie smutek ginie!

Na ulicach Oświęcimia. Co to za manifestacja, w czasie której nikt nie krzyczy z oburzenia czy niezadowolenia, a za to co chwilę przechodzi „meksykańska fala”, wszyscy śpiewają i jest mnóstwo radości? To oczywiście Marsz dla Życia i Rodziny!

Nie przymykać oczu

Spotkanie rodzin otworzył wykład red. Tomasza Terlikowskiego – ojca pięciorga dzieci, publicysty i redaktora naczelnego portalu Fronda.pl. W kościele św. Maksymiliana mówił o odpowiedzialności mężczyzny za obronę życia i rodziny (fragmenty wypowiedzi w ramce). Po wykładzie, duszpasterze parafii z proboszczem ks. Józefem Niedźwiedzkim zaprosili do udziału we Mszy św. pod przewodnictwem biskupa Piotra Gregera. – Różne bywają powody, dla których świat nas – ludzi wiary – nie rozumie i dlatego nienawidzi – mówił w homilii bp Greger. – Jednym ze współczesnych powodów jest odmienność w modelu istnienia i funkcjonowania rodziny. Jakie są konkretne przyczyny nastawienia antyrodzinnego w wielu współczesnych państwach? Najbardziej zasadniczą perspektywę wyznacza, jak naucza św. Jan Paweł II w „Liście do Rodzin”, dramatyczne napięcie, jakie istnieje pomiędzy dwiema cywilizacjami: z jednej strony cywilizacją miłości, zaś z drugiej, na przeciwnym biegunie antycywilizacją, nazywana też cywilizacją śmierci i użycia. Dlatego chcąc zwrócić uwagę na szanse rodziny, trzeba wciąż odwoływać się do różnych przejawów cywilizacji miłości, bowiem od niej zależy wieloraki los rodziny; w niej odnajduje swoje właściwe racje bycia wspólnotą miłości, wzajemnego poszanowania i przebaczenia. Temu odkrywaniu szans rodziny powinno towarzyszyć uczciwe odkrywanie zagrożeń w kontekście tego, że zachodzi niebezpieczeństwo destrukcyjnego działania tych czynników, które reprezentują świat antycywilizacji. Nie wolno nam przymykać oczu i nie reagować, gdy zauważamy czy nawet sami doświadczamy zachowań będących przejawem cywilizacji użycia.

Świadectwo

Nim uczestnicy Eucharystii wyszli na ulice, wysłuchali świadectwa Marii i Marcina Pikoniów z Rychwałdu – młodych małżonków Drogi Neokatechumenalnej, rodziców: Karola, Antosi, Hani, Henryka i Łucji. Dali mocne świadectwo przynależności do wspólnoty Kościoła i odczuwalnej na co dzień miłości Pana Boga. Mówili o pokonywaniu trudności związanych ze staraniem się o upragnione potomstwo, o doświadczeniu skomplikowanej choroby dziecka, utraty pracy, ale i o zaufaniu Panu Bogu i Bożym błogosławieństwie. Słuchacze ich świadectwa zgotowali im prawdziwą owację. – Jestem przekonana, że takie świadectwo przemawia do ludzi dużo mocniej niż najpiękniejsze nawet teorie na temat rodziny – mówi Maria Plewa, a jej mąż Jan dodaje: – Podczas marszu o tym, jak ważne dla rodzin i poszczególnych ich członków jest jednoczenie się we wspólnotach, które zawierzają się Jezusowi, mówili także m.in. członkowie Domowego Kościoła, Drogi Neokatechumenalnej czy Skauci Europy – Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama