Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nauczanie z klasą

Zanim przekroczyli ich progi, niektórzy obawiali się przymiotnika „katolicka” w nazwie. Szybko jednak przekonali się, że opowieści o pokutnym życiu uczniów to mit.

Szkoły katolickie, prowadzone przez cieszyńskie stowarzyszenie „Dziedzictwo św. Jana Sarkandra” w Cieszynie i Czechowicach-Dziedzicach mają za sobą kilkunastoletnie doświadczenia, jednak już zdążyły wypracować sobie silną pozycję na edukacyjnym wolnym rynku.

 

– To zapewniają dobre wyniki uczniów, ale także opinia rodziców, którzy doceniają naszą specyfikę i mają do nas zaufanie, że pomożemy im wychować dzieci na dobrych ludzi. Szkoły katolickie w czasach relatywizmu i głoszonej nachalnie ideologii lewackiej są przede wszystkim bezpieczne i zapewniają normalne wychowanie. Normalne czyli takie, które pozwala młodemu człowiekowi doceniać i stosować w swoim życiu właściwą hierarchię wartości opartą na Ewangelii – uważa Małgorzata Kornacka, dyrektor cieszyńskiego Gimnazjum i Liceum im. św. Melchiora Grodzieckiego. – Nie zapominamy o tradycji, patriotyzmie. Organizujemy spotkania z ciekawymi ludźmi, żeby poznali świadków ważnych wydarzeń. Uczymy szacunku dla ludzi starszych. Oczywiście tego wychowania nie ma bez modlitwy, która też zajmuje ważne miejsce w szkolnym życiu.

Szkoły nie są molochami, tu uczniowie nie giną w anonimowym tłumie i mają szansę, że dostrzeżone zostaną zarówno ich uzdolnienia, jak i problemy. W czechowickim gimnazjum prof. Czesława Zajączkowska przy tablicy interaktywnej robi powtórkę wiadomości z fizyki. Kilka dni wcześniej jedna z jej uczennic okazała się w najlepsza w kraju, a dwóch kolejnych uczniów zmieściło się w pierwszej dziesiątce konkursu wiedzy z tego przedmiotu. – Mamy sukcesy, laureatów w konkursach, ale najlepszą oceną jest zdanie absolwentów. I choć w szkole czasem narzekają, że tak się od nich ciągle wymaga, później przychodzą dziękować. Mówią, że umieją się uczyć i do kolejnych szkół są dobrze przygotowani – mówi Anna Tomanek-Puda, dyrektor czechowickiego Gimnazjum Katolickiego, które działa dopiero pięć lat, ale cieszy się uznaniem w środowisku. I choć nie wyniki nauczania są tu najważniejsze, to miejsca w tabelach rankingowych młodziutkiej placówki budzą respekt. – Staramy się zadbać o to, żeby nasi uczniowie nie mieli problemów z nadążeniem za nowoczesnymi zjawiskami, więc zwiększyliśmy liczbę lekcji z informatyki, bo technika cyfrowa to dzisiaj podstawowe narzędzie. Mamy też więcej czasu na naukę języków, zajęcia z native speakerem. Właśnie grupa naszych uczniów jest na tygodniowej wycieczce we Francji, za rok my będziemy gościć ich francuskich kolegów – dodaje dyrektor Tomanek-Puda.

Cieszą się przy tym życiem. Jak wszyscy rówieśnicy chętnie tańczą, bawią się na dyskotekach, prowadzą kabaret, kręcą filmy, wyjeżdżają do teatru, na koncerty, narty. Teraz przygotowują się do wyprawy do Włoch. – U nas dzieje się dużo, bo katolik powinien umieć dużo. Ale nie skupiamy się na wyścigu szczurów, co się teraz często zdarza. Traktujemy młodego człowieka jako integralną całość: myślimy o jego wychowaniu, wiedzy, ale nie zapominamy, że musi mieć czas także na przemyślenie wielu spraw i na zabawę – zapewniają pedagodzy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama