Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kamil Stoch ma kombinezon ze Szczyrku

Marcelina Hula, absolwentka Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, żona skoczka Stefana Huli, jest właścicielką firmy "Huligan’s", która uszyła kombinezony dla polskich skoczków.

Do Soczi nie pojechała. Pojechało za to kilkanaście kombinezonów, które dla polskiej kadry uszyła jej szczyrkowska firma "Huligan’s". O jednym z nich mówi się już "złoty kombinezon" - to ten, w którym skakał Kamil Stoch.

Jak mówi Marcelina Hula - prywatnie żona skoczka Stefana Huli - magister inżynier włókiennictwa po Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej i właścicielka firmy Huligan’s, Kamil Stoch skakał w Soczi w kombinezonie w kolorze "malinka". Polskim zawodnikom dobrze się on kojarzy -  z ubiegłorocznymi Mistrzostwami Świata.

Szyciem kombinezonów Hulowie zajęli się kilka miesięcy temu. W ubiegłym sezonie zimowym poprzednie kombinezony nie sprawdziły się, więc na spotkaniu kadry padł pomysł, aby ich wykonywanie powierzyć Marcelinie, absolwentce włókiennictwa z 2010 r. bielskiej Akademii.

Jak tłumaczy Marcelina Hula, dla osiągnięcia dobrych wyników w czasie zawodów, jeden kombinezon wystarcza na kilkanaście skoków. Potem, po okresie ekstremalnych naprężeń, traci już swoje właściwości. Z tych względów np. do produkcji nie używa się zwykłych maszyn do szycia, bo nie można na nich uniknąć naciągania materiału. To bardzo precyzyjne krawiectwo, wymagające znajomości zarówno reguł samego zawodu, jak i doskonałego przygotowania materiałoznawczego, a przede wszystkim przepisów narciarskiej federacji FIS.

Materiał do produkcji kombinezonów musi mieć certyfikat. Produkują go tylko dwie firmy na świecie. To kompozyt, w którym najbardziej liczy się jego przepuszczalność powietrza. W dotyku materiał jest jak skóra foki – gładka "z włosem" i szorstka w przeciwną stronę. Materiał musi być nierozciągliwy i nie zmieniać swoich wymiarów, bo właśnie za przekroczenie wymiarów kombinezonu najłatwiej zostać zdyskwalifikowanym.

W czasie zawodów każdy zawodnik jest mierzony przez federację FIS, a różnica między wymiarami kombinezonu, a obwodem zawodnika nie może przekroczyć 2 cm. – Sam materiał ma grubość pół centymetra, więc granice błędu są naprawdę niewielkie.

Firma Marceliny Huli szyje kombinezony dla polskiej kadry, ale i dla skoczków ukraińskich, słowackich i czeskich.

Przez kilka miesięcy pracy absolwentka ATH nabrała wprawy i wprowadziła kilka własnych pomysłów. Utrzymuje stały kontakt z uczelnią. Przerwę pomiędzy zawodami olimpijskimi wykorzystała, aby ją odwiedzić. - Chciałabym skorzystać ze specjalistycznej aparatury, m.in. do badania przepuszczalności powietrza materiałów tekstylnych i badań wytrzymałościowych. W ATH ją mają – wyjaśnia.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama