Wtedy akurat nasiliła się choroba. Wchodziliśmy razem na modlitwę wstawienniczą do kościoła franciszkanów w Cieszynie – opowiada Michał Jucha. – Kuśtykałem o kulach, kiedy w drzwiach zderzyliśmy się z panią Dorotą. Jej zdziwienie i moja odpowiedź: „Chory jestem. Mam raka”. W czasie modlitwy podeszła i podała karteczkę: „Zadzwoń”. To była ulotka Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








