Nowy numer 4/2021 Archiwum

Drużyna rodziców daje wsparcie

Krąg Dobroczynności dla ZHR. – Patrzyłem na syna i widziałem, że jak go nie odciągnę od komputera, to zaraz nie będzie wiedział, co to siekiera i młotek – mówi tata Joszka. – A teraz patrzymy na zdjęcia z wędrówek, na których pozują przy termometrze: minus 30, piszą esemesy, że idą siódmą godzinę. Czasem tak ubrudzeni błotem... – dodaje tata Zbyszka. – Czasem?! Zawsze! –śmieje się mama Dagny.


Oderwać od komputera


– Staram się być przy moich dzieciach, interesować tym, co robią, w jakim środowisku się angażują – mówi Przemysław Grabiec, tata Joszka, który – jak pewnie wielu rodziców – zastanawiał się, jak odciągnąć syna od komputera.
– Co do tematu siekiery i młotka, to oczywiście sam próbowałem z synem coś działać, ale też zacząłem się interesować tym, czy jest w Bielsku takie środowisko, w które warto syna zaangażować. Zacząłem szukać w internecie. Znalazłem namiar na administratora strony ZHR i namiar na Darka Łysonia, hufcowego tej organizacji w Bielsku. I tak Joszko trafił do drużyny.
Harcerstwo odnalazło się też w życiu Lidii, mamy Konrada, Błażeja i Kornelii – także członków ZHR. – Przychodzi czas, kiedy człowiek przestaje nadążać za swoimi dziećmi, ale kiedy są w takim środowisku jak ZHR, można być spokojnym, że są w dobrych rękach – mówi Lidia.
Dziś Hufiec Harcerzy i Hufiec Harcerek ZHR na Podbeskidziu im. Armii Krajowej to około 150 harcerzy i harcerek, którzy działają w drużynach zuchowych, harcerskich dla chłopców i dziewcząt w wieku od około 10 do 15 lat i wędrowniczych, które skupiają harcerki i harcerzy w wieku licealnym i starszych. Chłopakom przewodzi hufcowy Dariusz Łysoń, dziewczętom – hufcowa Hanna Rozwadowska.


Warto im pomagać


– Syn jest w harcerstwie już długo. Siedem lat – opowiada Piotr Gliwicki, tato Jerzego. – Już na początku tej jego przygody z ZHR, przyglądaliśmy się jej i doszliśmy do wniosku, że to coś, czemu warto poświęcić więcej uwagi. Tym bardziej, że słyszeliśmy o różnych problemach ZHR – organizacyjnych, lokalowych czy tych związanych ze stroną materialną. Widzieliśmy jednocześnie, że wszechstronna formacja młodych ludzi, budowana na trzech słowach: „Ojczyzna, Nauka, Cnota”, zwracanie uwagi na sprawy duchowe, wartość Boga i ojczyzny w życiu każdego człowieka, jest prowadzeniem właściwym. Od 2010 roku jako rodzice harcerzy i harcerek ZHR na Podbeskidziu przymierzaliśmy się do uruchomienia jakiejś formy wsparcia dla bardzo cennych, w naszej opinii, działań podejmowanych przez tę organizację. Początkowo myśleliśmy o utworzeniu stowarzyszenia lub fundacji, ale nie doszło to do skutku.
Z czasem pierwotny pomysł został zastąpiony nowym – nowatorskim na Podbeskidziu. Ewa Gliwicka, żona Piotra i mama Jerzego, zaangażowana na co dzień w działalność organizacji pozarządowych, podsunęła pomysł Kręgu Dobroczynności.
– Tak to nazwaliśmy, a wzorujemy się na znanych na całym świecie „Giving Cir-
cles”. To nieformalne grupy, które tworzą się w jakimś konkretnym celu pomocy – wyjaśnia Piotr. – Taka forma nie wymaga żadnej otoczki administracyjnej i łatwiej w nią zaangażować ludzi.


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama