GN 37/2021 Archiwum

Zostawili nam swoją miłość…

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Za ich dusze modlimy się 2 listopada i często stawiamy znicze na grobach, których nikt nie odwiedził. To wyraz naszego chrześcijańskiego miłosierdzia. O nim przypominają też zapalane na cmentarzach wigilijne świece Caritas. Ale ta modlitwa to również forma naszej wdzięczności dla tych, którzy dali nam cząstkę siebie, zanim odeszli…

Józef Świerk (1935–2013)

Poeta barwy i kreski Józek zasnął w Panu 29 maja – najdosłowniej: pięknie, cicho, spokojnie, jakby odszedł na niekończący się plener w ukochane góry. O czym śnił w swym ostatnim śnie? Czy o dzieciństwie zanurzonym w wojnie? A może widział kolejne obrazy, które teraz maluje tak lekko i zwiewnie… Z Józka był niezły numer. Już od dziecka. W rewanżu za spaloną przez okupanta piekarnię spalił Niemcowi… zboże. Jako 13-latek na kajaku próbował uciekać do Szwecji. Był bosmanem, murarzem, zbrojarzem, magazynierem, przewodnikiem, urzędnikiem, tkaczem, dekoratorem, korespondentem, zastępcą kierownika domu wczasowego, ale mając lat 29, wiedział: tylko sztuka! Wśród bezdroży wydeptał swą ścieżkę tak oryginalną i wyjątkową, że zawodowcy przecierali oczy: „Cóż to za dziwo? Niby amator, a tak wyjątkowy!” Bo kto w dwóch bukach dostrzeże zaloty? Kto tak ból widzi w Piecie, też bukowej, gdy Matka schyla utrudzoną głowę, a Syn ma ręce i nogi przebite? Bliźniacze świątki, frasobliwy Chrystus, dama w potoku, wierzbowisko w damie... Pokój, niepokój, tajemnicy zamieć… Gdzie Ci się, Józku to wszystko ulęgło, coś tak misternie pędzlem namalował – już tak realne jakby było prawdą, aż serce ściska, gdy ściśnięte gardło? Skąd te barwami malowane pieśni? Czyś je zobaczył, przeczuł, poznał, prześnił? Nadeszła wreszcie ta chwila: w 1984 roku ministerialna komisja z wybitnych malarzy złożona, przyznała mu tytuł artysty plastyka, a rok później także uprawnienia artysty grafika! To był prawdziwy trumf Józka. Krytycy jego twórczych poczynań nabrali wody w usta, bo cóż mieli robić? Przed pracami Józka otwierają się podwoje BWA i oto artysta bez dyplomu wystawia dzieła w tej jaskini wielkiej sztuki. Tylko ci, co go znają, wiedzą, że kryje się za tym ogrom pracy, nieustannego zmagania się ze sobą, by być… – Zawsze starałem się za zasłoną rzeczy dostrzec to niedostrzegalne, te boskie Madonny, te zjawy przedziwne. Dlatego wielbię naturę w jej potędze, chcę osiągnąć pełną poezję, utrwalić niepokoje i nastroje, jakie daje beskidzka przyroda – mówił.jw

« 2 3 4 5 6 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama