GN 47/2020 Archiwum

Radość solidarnych chrześcijan

Misje. Październik to czas, kiedy częściej wspomina się misyjne inicjatywy i potrzeby. – Ale modlitwa i pomoc dla misji potrzebnE są przez cały rok. Bez tego nie potrafilibyśmy służyć Chrystusowi tam, gdzie Go jeszcze nie znają – mówią misjonarze. Ich świadectwo buduje wiarę. A każdy z nas jest wezwany…


Misyjne zaangażowanie zawsze procentuje, bo „wiara umacnia się, gdy jest przekazywana”. To zdanie Jana Pawła II zachęca, by szerzej spojrzeć na świat i na swoją w nim obecność – uważa ks. kan. Stanisław Budziak, diecezjalny dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych. – Dlatego podczas diecezjalnych i rejonowych spotkań z przyjaciółmi misji cieszę się z każdej inicjatywy. To są różnorodne dzieła: parafialne festyny, spotkania, wystawy, a organizowane są w różnych miastach: Czechowicach-Dziedzicach, Kętach, Żywcu, Skoczowie… To cieszy najbardziej!


Czarno to widzę!


Kiedy tymi słowami ks. Arkadiusz Nowak ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich rozpoczynał słowo do wiernych z czechowickiej parafii NMP Wspomożenia Wiernych, niektórzy rozglądali się skonsternowani. Ale po chwili wszystko się wyjaśniło, a zaskakujące pesymizmem zdanie wcale takim nie było. – W Afryce czarny jest kolorem Boga. Dla odmiany diabeł jest biały. Chmury, które przynoszą deszcz, błogosławioną wodę, też są czarne. Na czarno ubiera się kobieta, która cieszy się z narodzin swego dziecka. Kiedy więc mówię im o Bogu, to powinienem właściwie mówić, że czarno to widzę – tłumaczył ks. Arkadiusz, opowiadając o tym, jak Europejczyk odkrywa Afrykę. 
O swojej pracy wśród Masajów mówi więcej w książce, znów pod szokującym niektórych tytułem: „Opluty przez Boga”. Tytuł wziął się z obserwacji misjonarza, który widział w tanzańskim buszu matkę, która skaleczone dziecko opatrywała, plując na ranę, i starca, który błogosławiąc młodego człowieka przed podjęciem nowego zadania, nakładał na niego mieszaninę ziemi i śliny. – U Masajów to znak szczególnej opieki i błogosławieństwa – tłumaczy misjonarz. Niektórych zaskakuje opowieściami o pokorze i cierpliwości, której trzeba na misji, zanim rozpocznie się mówić o Dobrej Nowinie. – Są ostrożni. Przychodzi biały, czyli inny. Jest długo obserwowany: co robi, jak żyje, kim jest, zanim padnie pytanie: z czym przychodzisz? – mówił misjonarz, gdy tłumaczył, jak ważne jest świadectwo. – Czasem trzeba na to zaufanie i pytanie czekać latami – przyznaje. – Ale wtedy można powiedzieć o Chrystusie, Ewangelii i nadziei! 
I okazuje się, że z Chrystusem nawet Masajowie, których szamani utrzymują w strachu przed złymi duchami i nakazują odrzucać wszystko, co inne – na przykład chore dziecko czy jedno z narodzonych bliźniąt – potrafią w imię miłości iść lepszą drogą. 
– Cieszę się, że słowa ks. Arka zostały tak żywo przyjęte przez naszych parafian, a jego książka rozeszła się u nas w imponującej ilości – mówi proboszcz ks. kan. Antoni Młoczek, który rok wcześniej odwiedził misyjną parafię ks. Nowaka. Ofiary nabywców książki ks. Arek przeznaczył na edukację tanzańskich dziewcząt, które w ten sposób mogą uchronić się przed losem niewolnic sprzedawanych przez rodziny jako żony dla bogatszych mężczyzn. 


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama