Wołosi przeszli przez Beskidy, dotarli aż do Moraw. Wydawało się też, że przeszli… do historii, a z zanikiem hodowanych w górach owiec przepadły ślady wielkiej pasterskiej tradycji. Nie chcieli się z tym pogodzić ani Piotr Kohut z Koniakowa, ani Józef Michałek z Istebnej. Tak zrodził się pomysł Redyku Karpackiego, w którym baca Kohut poprowadził owce od Rumunii po Czechy. O tym, co znalazł na szlaku, piszemy na ss. IV–V.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








