Nowy numer 48/2020 Archiwum

Z aniołami oddać chwałę

Najtrudniejsze nie są kroki. Najtrudniejsze jest przełamanie w sobie oporów i zawstydzenia. Potem faktycznie nogi same niosą… do modlitwy. 


Duch działa


Chociaż i oni dają się skusić. Karol na warsztaty wpadł mocno po czasie. – Zobaczyłem ogłoszenie, więc nie zastanawiałem się, tylko wskoczyłem na rower. Chyba nawet nie doczytałem do końca, zobaczyłem tylko: „muzyka” i „izraelskie” – śmieje się miłośnik muzyki etnicznej. Nie przestraszył się też, że będzie „rodzynkiem” w całym tym „babińcu”. Z zapałem nadrabiał spóźnienie. – Trudne nie jest. Spodobało mi się! Zastanawiam się, czy nie przychodzić także na środowe zajęcia diakonii – mówi młody mężczyzna. 
Na zajęcia chcieliby też zaglądać inni uczestnicy warsztatów. – Znałam tę formę modlitwy, ale nigdy sama wcześniej nie próbowałam. Czy udało mi się tak pomodlić? Chyba tak, pod koniec zajęć. Na początku za bardzo skupiałam się na melodii, na krokach, na tym, żeby się nie zgubić. Za bardzo się pilnowałam, ale chciałabym dojść do takiego etapu, kiedy to będzie naprawdę moja modlitwa – mówi Krysia. 
Jej koleżanka Ela już zastanawia się, jak wykorzystać zdobyte umiejętności w pracy: – Pracuję z dziećmi upośledzonymi, którym niełatwo mówić o Bogu, o tak abstrakcyjnych rzeczach jak wiara. Wydaje mi się, że taniec może być tu kluczem. – Taniec otwiera – przyznaje Edyta. – Przez wiele lat można być bardzo mocno skrępowanym i zawstydzonym sobą. Mnie trudno było nawet wyprostować w pełni plecy. A w tańcu puszczają nasze blokady, otwieramy się na swoje ciało, na drugiego człowieka i… na działanie Ducha. Opowiedzieć się nie da. Tego po prostu trzeba spróbować. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama