Najpierw nasza klasa adoptowała jedno dziecko. Ja też chciałam mieć adopto- wanego braciszka: takiego całkiem swojego – tłumaczy z powagą pierwszoklasistka Małgosia Lose. – Kiedy przy obiedzie zapowiedziała babci i dziadkowi, że będzie mieć braciszka lub siostrzyczkę, zrobiło się niezłe zamieszanie w rodzinie. Dopiero po dłuższej rozmowie wyjaśniło się, że to będzie dziecko z Afryki – śmieje się Joanna, mama Małgosi. – A teraz coraz częściej przed szkolnym automatem ze słodyczami i napojami córka zastanawia się, co ma zrobić – i wybiera skarbonkę, do której zbiera pieniążki dla dziecka ze zdjęcia, bo chce, żeby miało się choć trochę lepiej – dodaje. Dziś podobnie jak Małgosia myśli w Kończycach większość dzieci i coraz liczniejsze grono dorosłych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








