• facebook
  • rss
  • Trudna sztuka spotkania na wałach jasnogórskich

    Urszula Rogólska

    dodane 12.08.2017 02:17

    - Czas spotkania jest zawsze nieocenionym dobrem; to nie jest czas stracony, on zawsze przynosi oczekiwane owoce - mówił bp Piotr Greger bielsko-żywieckim pątnikom na Jasnej Górze.

    Msza św. koncelebrowana na wałach jasnogórskich pod przewodnictwem bp. Gregera przez duszpasterzy diecezji i gości, a wśród nich pochodzącego z Cieszyna biskupa w Republice Środkowej Afryki - Tadeusza Zbigniewa Kusego OFM i ks. Stanisława Majkowskiego, kustosza sanktuarium Matki Boskiej Królowej Polskiego Morz w Swarzewie, zwieńczyła tegoroczne bielsko-żywieckie piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę. W liturgii uczestniczyli także parlamentarzyści, samorządowcy i przedstawiciele podbeskidzkich instytucji.

      Biskupi Piotr Greger i Tadeusz Zbigniew Kusy OFM rozpoczymają liturgię na Jasnej Górze
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    Przed Mszą św. w imieniu gospodarzy miejsca - ojców i braci paulinów - wszystkich powitał o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry. Nawiązując do hasła pielgrzymki: "Wstań z kanapy! Chodź z nami!", mówił pątnikom z Podbeskidzia m.in.: - Pielgrzym to wyjątkowy człowiek, który idzie, spotyka się z ludźmi, modli się, słucha, daje świadectwo, bo idzie z różańcem w ręku za krzyżem. Wasza postawa, tego powstawania, wstawania z kanapy i pójścia za Chrystusem jest takim świadectwem dla ludzi słabej wiary, dla ludzi, którzy w XXI wieku może się pogubili. Jesteście wielkimi, dobrymi ludźmi, świadkami Chrystusa w XXI wieku.

    Nawiązując do przeczytanej Ewangelii o spotkaniu Maryi z Elżbietą, bp Greger przypomniał, że scena ta przywołuje spotkanie dwóch kobiet, znacznie różniących się wiekiem, ale mających ze sobą wiele wspólnego. Każda, będąc w swoim domu, w sposób nadprzyrodzony dowiaduje się o drugiej, że jest w stanie oczekiwania na narodzenie syna.

      Wspólna Msza św. zwieńczyła bielsko-żywieckie pielgrzymowanie na Jasną Górę
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    - Można domniemywać, że Maryja inspirowana tchnieniem Ducha Bożego idzie do domu Elżbiety, aby jej pomagać. Natomiast pewne jest, że obecny między nimi Pan Bóg doprowadził do tego spotkania - mówił biskup. - Elżbieta dobrze rozumie, co znaczy czas nawiedzenia. Ona rozpoznaje Boga przychodzącego w osobie jej młodej krewnej, a to nie jest łatwe. Potwierdzeniem tej trudności jest między innymi chwila przyjścia Pana Jezusa do Nazaretu, gdzie Go nie przyjęli, ponieważ był "swój", był "u siebie", oni Go "znali". "Co z niego za prorok?" - mówili z ironią - "skoro jego ojciec i matka, wszyscy jego bracia i siostry żyją wśród nas. On jest przecież tylko synem cieśli...". Kłopot mieszkańców Nazaretu jest dziś naszym problemem - mamy trudność rozpoznać Boga w tym, co jest dobrze znane. Trudno nam dostrzec, że Bóg przychodzi w tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, z czym się na swój sposób oswoiliśmy: do tych samych znaków sakramentalnych, do codziennej Mszy św., do czytań słyszanych w cyklu trzech kolejnych lat, do regularnej, czasem rutynowej modlitwy. Jak łatwo rozminąć się z Jezusem w tym, co jest nam bliskie...

      Eucharystia na wałach jasnogórskich
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    Jak podkreślił biskup: - Ewangeliczna scena nawiedzenia uczy nas przede wszystkim trudnej sztuki spotkania. Temu służył czas kończących się dziś rekolekcji w drodze (ta sama droga, razem spożywane posiłki, wspólna modlitwa, noclegi, niedogodności). Ale wracamy dziś do szarej rzeczywistości, gdzie mamy za sobą doświadczenie wielu spotkań o przeróżnym charakterze, które były płytkie, powierzchowne, zbyt oficjalne, naznaczone niepotrzebnym pośpiechem. Z takich spotkań nie jesteśmy zadowoleni, bywamy mocno rozczarowani, mamy pretekst do narzekania. Prawdziwy dialog wymaga osobistego spotkania. Tego musimy się tak uczyć, by się nauczyć, ponieważ mamy z tym poważny problem. Czas spotkania jest zawsze nieocenionym dobrem; to nie jest czas stracony, on zawsze przynosi oczekiwane owoce. Niech nasze spotkania będą przepełnione duchem nawiedzenia, klimatem wzajemnego ubogacenia na wzór odwiedzin Maryi w domu Elżbiety.

      Bp Tadeusz Zbigniew Kusy OFM modlił się z bielsko-żywieckimi pątnikami
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    Na zakończenie Eucharystii przed obecnym na wałach obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej bp Piotr odmówił Modlitwę Jubileuszową na 300. rocznicę koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a także pobłogosławił sztandar bielskiego oddziału Maltańskiej Służby Medycznej. Szczególnie podziękował także ks. Damianowi Korycińskiemu, który w tym roku zadebiutował jako główny przewodnik pielgrzymki, a pątnicy odpowiedzieli gromkimi oklaskami.

    Z kolei ks. Damian skierował słowa podziękowania do wszystkich - zwłaszcza osób najbardziej zaangażowanych w organizację pielgrzymki. Dziękował również rodzinom z małymi dziećmi, których w tym roku znacznie przybyło, a także księżom przewodnikom, innym księżom, klerykom i siostrom zakonnym, towarzyszącym poszczególnym grupom. Jak zapowiedział, za 359 dni rozpocznie się kolejna pielgrzymka dla uczestników wszystkich 5 członów bielsko-żywieckich. - Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, bo o to przecież w życiu chodzi, by wstać z kanapy - zmęczyć się, dać się ukrzyżować, ale by ostatecznie zmartwychwstać do szczęścia tu, na ziemi, i do szczęścia wiecznego - zaznaczył na koniec.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół