• facebook
  • rss
  • W cztery dni do Emaus

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 19/2017

    dodane 11.05.2017 00:00

    Są przekonani, że jeśli telefon, samochód czy komputer nie pomagają w bliskich spotkaniach z innymi ludźmi i samym Panem Bogiem, a wręcz przeszkadzają, to czas rzucić to wszystko i ruszyć pieszo do Łagiewnik!

    Jan Kanik, Zdzisław Szuta i Bogdan Horycki z bielskiej Straconki wyruszyli do Łagiewnik z Hałcnowa 30 kwietnia razem z rzeszą innych pielgrzymów po raz 5. Chodzą od początku historii diecezjalnego pielgrzymowania. – Pielgrzymujemy, żeby z siebie dać coś więcej – Panu Bogu i innym ludziom – opowiadają. – Na co dzień jesteśmy zabiegani, nie mamy czasu dla siebie nawzajem. Wbrew pozorom telefony i inne urządzenia tego nam nie ułatwiają. Tu się można oderwać od tej gonitwy i po prostu być blisko z innymi. Warto pielgrzymować, bo tu się Pan Bóg upomina o człowieka.

    Dostępne jest 7% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół