• facebook
  • rss
  • Oazowicze i... plotka w Górkach Wielkich

    Urszula Rogólska

    dodane 09.04.2017 09:45

    O krzyżu, który wplata się w codzienne życie każdego z nas i stałej obecności nieskończonej miłości Jezusa, opowiedzieli w spektaklu "Od stacji do stacji" oazowicze z Górek Wielkich.

    Jest ich prawie pięćdziesiątka - oazowicze w parafii Wszystkich Świętych w Górkach Wielkich. W sobotę 8 kwietnia wieczorem, jak co roku tuż przed Świętami Wielkanocnymi, zaprezentowali spektakl, który ma pomóc wszystkim, którzy tego chcą, wejść w Misterium Męki Pańskiej, spróbować spojrzeć na swoje życie w jej świetle tak, by dojść do zmartwychwstania, do doświadczenia obecności żywego Jezusa w swoim życiu.

    Tym razem przygotowali przedstawienie "Od stacji do stacji". W czternaście stacji Drogi Krzyżowej Jezusa wpletli wydarzenia, z którymi może się spotkać każdy z nas w swojej codzienności. Finałem była stacja piętnasta...

    - Poeta napisała: "Szukasz Boga? On chodzi po kryjomu i puka do drzwi twoich, aleś rzadko w domu. Dlaczegoś rzadko w domu? Boś jest mało w sobie". Nasza wspaniała młodzież zaprasza na stacje Drogi Krzyżowej, byśmy w tych stacjach, wchodząc na tę Drogę, odkrywali na nowo Boga w sobie i w każdym napotkanym człowieku. Byśmy odkrywali Boga cierpiącego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego - mówił ks Tomasz Stanek, opiekun młodzieży w parafii, zapraszając na przedstawienie. - Wchodząc na Drogę Krzyżową, uczymy się też kochać i rozumiemy, jak daleko jeszcze nie potrafimy kochać. Stacji jest tylko czternaście. W naszym życiu niejednokrotnie jest ich o wiele więcej...

    Krzyż w centrum

    W centralnym miejscu sceny ustawili wielki, drewniany krzyż. Ten, jest niezmienny. Pod nim, bezszelestnie, w przejmującej ciszy i ciemności, raz po raz zmieniali elementy dekoracji czternastu scen. Ciszę przecinał jedynie przejmujący śpiew pieśni "Krzyżu Święty nad wszystko", w wykonaniu Kasjany Brodacz.

      O krzyżu, który przenika naszą codzienności i o Jedynym, który prawdziwie pomaga go zwyciężać - żywym Jezusie - opowiedzieli oazowicze
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    Bohater każdej ze scen niesie swój krzyż: swoje wady, słabości, a także upadki, którymi krzyżuje innych. Ale i sam cierpi, dźwigając zadane mu rany. Życie bohaterów każdej ze scen przenika się wzajemnie.

    Spektakl rozpoczyna spotkanie dwóch kobiet plotkujących o Magdzie Nowackiej - samotnej matce wychowującej niepełnosprawną córeczkę (zagrała ją mala Michasia Sorkowicz). Magda dziedziczy zrujnowany dom... Cicha plotka i obmowa idzie za bohaterami przez kolejne czternaście stacji...

    Osią scenariusza jest właśnie postać Magdy Nowackiej (w tej roi Patrycja Wantulok). Kobieta ledwo wiąże koniec z końcem. W remontowanym domu chce stworzyć pensjonat dla turystów, który pomógłby jej w utrzymaniu siebie, córeczki i rehabilitacji małej Zosi. W poszczególnych scenach pojawiają się jeszcze kilka razy m.in. parafianki żywiące się plotkami, które tak naprawdę - jak pokaże tok akcji - także niosą swoje krzyże, a z których nie zdawały sobie sprawy. Są pasażerowie zatłoczonego autobusu, poirytowani obecnością Magdy i Zosi; pojawi się i lekarka Zosi, która rezygnuje ze świetnie zapowiadającej się kariery naukowej na rzecz służby ludziom, a także inne postaci. Każdy poraniony, każdy ze swoim krzyżem.

    Jednak spektakl młodzieży z Górek nie kończy się na XIV stacji. Jest jeszcze stacja XV - na scenie, spod krzyża, z ciemności, wyłaniają się dziewczyny w bieli, ze światełkami w dłoniach. I po chwili rozbłyska jasne światło, a z głośników rozbrzmiewają pierwsze dźwięki piosenki "Nie ma Go tu" Jakuba Blycharza, a chórek dziewcząt i wszystkich aktorów, którzy wzięli udział w spektaklu, żywiołowo śpiewa:

    Prawdziwie nie ma Go tu,
    Wstał jak powiedział,
    Alleluja!
    Przez Krzyż i Grób do życia gnał,
    By nam je dać!

    - Historia tej piosenki w naszym spektaklu też jest dla nas znakiem Bożego działania. Bardzo ją chcieliśmy wykorzystać. Ale nigdzie nie potrafiliśmy znaleźć samego podkładu muzycznego - opowiadają oazowicze. - Stwierdziliśmy: jest jedno wyjście - po prostu skontaktować się z Jakubem Blycharzem - zresztą autorem hymnu Światowych Dni Młodzieży: "Błogosławieni Miłosierni". Otrzymaliśmy nie tylko natychmiastową odpowiedź, ale i podkład dźwiękowy ze zgodą na wykorzystanie go na scenie!

      Chora Zosia, jej mama Magda i pani doktor - na góreckiej scenie - każda z nich niosła swój krzyż
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    Jest w tym dużo z nas

    - Chcieliśmy pokazać naszym widzom różne postawy, z jakimi spotykamy się w życiu i zachęcić do zmiany tych, przez które wzajemnie dokładamy sobie cierpień - mówi Patrycja Wantulok. - Wielki Post jest takim okresem dla człowieka, żeby sobie przemyślał co złego robi w życiu; żeby spojrzał na swoje wady i chciał nad nimi pracować - tak bardzo konkretnie, zmieniając swoją postawę w życiu wobec innych, w których jest obecny Jezus. W tym, co przedstawiliśmy jest dużo z nas... Nie udajemy, bo z wieloma tymi wadami sami walczymy.

    - Zależy nam na tym, żeby nasi widzowie doświadczyli, że krzyż - krzyż Jezusa - jest obecny w życiu każdego człowieka. Żadna z postaci nie jest tak naprawdę do końca negatywna - dodaje Maria Sorkowicz, która brawurowo zagrała jedną z plotkujących kobiet. - Każda ma swoje "za uszami", ale też w życiu każdej z nich jest obecny Jezus Chrystus, który to wszystko zabrał na krzyż i pokonał przez swoje zmartwychwstanie. Każdy z nas ma swoją Drogę Krzyżową i naszym zadaniem jest dążyć do tego, by pokonać ją tak jak Jezus. Na swojej Drodze, On pokazał nam tu, na ziemi stuprocentowe człowieczeństwo. Może w czasie tego Wielkiego Postu niektórzy dreptali w miejscu odmawiając Drogę Krzyżową. My zapraszamy, żeby popatrzyli na nią z innej perspektywy - perspektywy własnego życia, w świetle Drogi Krzyżowej Jezusa, która prowadzi do prawdziwego zwycięstwa.

      Na finał - piosenka "Nie ma Go tu!"
    Urszula Rogólska /Foto Gość

    To ich wysiłek

    W przygotowaniu spektaklu młodzieży towarzyszyli dorośli: Helena Kalicka, służąca im pomocą od lat, Anastazja Sorkowicz - autorka scenariusza i ks. Tomasz Stanek - duszpasterze wspólnoty oazowej.

    - Od lat jestem z nimi związana. W poprzednich latach też uczestniczyłam w przygotowaniu innych przedstawień. Kiedy tylko potrzebują mojej pomocy - nie ma sprawy - jestem! I tak było tym razem. Cała praca to ich wysiłek, ja ich tylko symbolicznie wsparłam - uśmiecha się skromnie Helena Kalicka, emerytowana polonistka góreckiej młodzieży.

    - Młodzi są bardzo otwarci, twórczy, pracowici. Potrzebowali tylko odrobinę naszej - dorosłych - pomocy. Sceny, które pomogłam im stworzyć, to też w pewnym stopniu doświadczenie mojego życia, moich bliskich, znajomych; historie, które czasem przekoloryzowane, ale mają swoje odzwierciedlenie w otaczającej nas rzeczywistości - dodaje Anastazja Sorkowicz.

    - Jestem pełen podziwu dla młodzieży - podkreśla ks. Tomasz Stanek. - Spektakl przygotowali właściwie w dwa tygodnie. Codziennie się tu spotykali mimo, że większość z nich to maturzyści, licealiści, studenci, którzy mieli naprawdę sporo pracy w ostatnim czasie w szkołach i na uczelniach.

    Spektakl "Od stacji do stacji", można zobaczyć w sali "Mikroklimat" w Górkach Wielkich (obok kościoła parafialnego) jeszcze dziś, w Niedzielę Palmową o godzinie 17.00 i 13 kwietnia, w Wielki Czwartek po Mszy Wieczerzy Pańskiej (liturgia rozpocznie się o 18.00). Wstęp wolny! Można złożyć ofiarę na potrzeby wspólnoty oazowej.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół