Nowy numer 17/2018 Archiwum

Żywa nić z Koniakowa

Piękno koniakowskiej koronki zachwyca od pokoleń i do dziś jest znakiem rozpoznawczym kultury mieszkańców beskidzkiej Trójwsi. Od pokoleń też tradycja tego wyjątkowego kunsztu i niezliczonych wzorów rozwija się między kobietami, które przekazują ją sobie jak najcenniejsze dziedzictwo: w rodzinnym domu, z matki na córkę. I tak z rąk do rąk idzie ta nitka...

Najpierw w jasienickim Ośrodku Kultury zagrała kapela Zbyszka Wałacha, a chwilę później na wystawie można było podziwiać misterne owoce wielkiej pracy i talentu trzech twórczyń koronki: Marii Michałek z Istebnej-Andziołówki – nieżyjącej już prekursorki koronki teneryfowej, a także mistrzyni szydełka: Marty Legierskiej z Koniakowa i młodej koniakowskiej artystki sztuki koronkowej – Beaty Legierskiej. – Dawniej koronki szły w świat bez nazwisk autorek. Ale dziś chcemy pokazać, że choć na pozór są podobne, każda z nich ma swój niepowtarzalny styl, inny sposób tworzenia i jest odzwierciedleniem indywidualności twórczyni. Widać to zwłaszcza na przykładzie najmłodszej, Beaty Legierskiej – wyjaśnia Małgorzata Kiereś z wiślańskiego Muzeum Beskidzkiego, autorka wydanego niedawno albumu „Na styku dwóch światów”. Ukazuje w nim warsztat beskidzkich koronczarek i ich najnowsze dzieła.

Na szydełku i koluszku

Koniczynki, różyczki, listki, gwiazdki i setki innych motywów zdobniczych powstawały przy zastosowaniu różnych technik. Przewlekana przez dziurki w tekturowym kółeczku nitka tworzyła elementy koronki teneryfowej, nieco łatwiejszej w wykonaniu niż tradycyjna koronka koniakowska, szydełkowana. Z połączenia elementów zdobniczych i przy zastosowaniu szerokiej gamy pomysłowych wzorów powstawały czepce dla mężatek, kołnierzyki, rękawiczki, bluzki, bieżniki. Liczyła się staranność wykonania i matematyczna precyzja zastosowanych wzorów, ale też wierność tradycji. Tak swoją koronkową twórczość rozumie Marta Legierska, dziś 80-letnia koronkarka, która szydełkowania uczyła się od mamy Jadwigi. Kiedy opanowała należycie kilka podstawowych motywów zdobniczych, dopiero mogła próbować tworzyć własne koronki, sięgać po ulubione kwiatki, talarki, młynki – i tworzyć własne nazwy dla nich. A potem w skupieniu przez długie godziny liczyć słupki, oczka, warkoczyki, przekładać nitkę do przodu, do tyłu, zaginać... – Odziedziczyła dzięki mamie wielkie bogactwo wzorów i motywów. Potrafi je wspaniale wykonać i jest prawdziwą skarbnicą znajomości tradycji koronki – uważa Małgorzata Kiereś, prezentując imponującą kolekcję wzorów pani Marty.

Tego nie widać!

Najwyższe uznanie miłośników koronki budziły zawsze te z cienkiej nici. Takie koronki upodobała sobie najmłodsza z bohaterek wystawy i albumu – Beata. Po dłuższej przerwie w Koniakowie ona pierwsza sięgnęła po nią, choć to zadanie bardzo trudne, wymaga wielkiej cierpliwości, a oczy wytrzymują najwyżej dwie godziny dziennie takiego szydełkowania. – Kiedy Beata Legierska przynosi koronkę z nici o połowę cieńszej niż nić chirurgiczna, to trzeba patrzeć w okularach, żeby w ogóle tę nitkę zobaczyć. A jakiej trzeba wyobraźni, żeby tworzyć z niej tak piękne wzory. To prawdziwa mistrzyni szydełka! – podkreśla Małgorzata Kiereś. I zaraz wyjaśnia, że nie chodzi tu tylko o niezwykłą precyzję, ale o przełomową w dziejach koronki zdolność artystycznego przetwarzania tradycyjnego wzornictwa i kreowania nowych form. Pani Beata z uśmiechem przy jednej z plansz wspomina swoje początki. Oczywiście zaczęła pod okiem mamy, bez pytania, czy tego chce. Dziewczyna z Koniakowa musiała i już! – Pierwszy krok to elementarna umiejętność: łańcuszek. Zrobiłam taki na sześć metrów i pomyślałam, że jak dorosnę, to nigdy nie będę heklować. A mama pokręciła głową: – Taki nierówny? Pruj i zrób na nowo! – wspomina początki. Potem poznała przyszłego męża, który przyniósł jej bardzo stary koronkowy kołnierzyk po babci, w którym powypadały już dziurki. – Oczywiście od razu ambitnie zapewniłam, że go naprawię, ale nie wiedziałam, jak to zrobić. Żadna ze znajomych koronkarek nie znała już tego wzoru, a był wykonany z bardzo cienkich nici. Nigdy wcześniej takiej koronki nie robiłam. No i nie było znikąd pomocy. Honor nie pozwolił się poddać i wprawdzie przypłaciłam to zapaleniem spojówek, ale dwa tygodnie oczko po oczku prułam kawałek, żeby podejrzeć i odtworzyć wzór. I naprawiłam kołnierzyk, a potem już robiłam własne – śmieje się pani Beata. Dziś tajniki szydełkowania przekazuje córce Karolinie.

Małe cuda

Na jeden element, czyli kwiotek wykonany tradycyjną nicią, musi przeznaczyć 45 minut, ale ten sam z cienkiej nitki wymaga nawet 2–3 godzin. Potem elementy trzeba połączyć w całość, przewidując w całości zaplanowany wzór gotowej koronki. – To bardzo trudne. Tu musi się zgadzać każde oczko, bo koronkę robię bez urywania nici – przyznaje mistrzyni. Uczestnicząc w projekcie dofinansowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a poświęconym transformacjom koniakowskiej koronki, stworzyła wzornik, do którego trafiło 18 jej autorskich motywów zdobniczych. Jej artystycznym dziełem jest też zestaw czterech koronek oddających klimat... czterech pór roku. Za te najpiękniejsze zebrała już sporo nagród w konkursach w Polsce i Europie. – Pani Beata Legierska jest prekursorką w dziedzinie tworzenia koronki z cienkich nici i sama potrafi – odwołując się do archaicznych wzorów – tworzyć nowe, nadawać im współczesne kształty. Ale jest też pierwszą, która poszła jeszcze dalej: z koronkowych elementów tworzy obrazy malowane nicią – mówi Agnieszka Macoszek, koordynator projektu „Na styku dwóch światów”. Bukiety kwiatów, całe łąki, ptaki czy fantastyczne kompozycje powstają dzięki naklejeniu ich na płótnie. – Pierwsze wystawy takich prac pokazała już nie tylko w Polsce, ale także za granicą, m.in. w Czechach, a także Szwajcarii, gdzie w Rapperswil poprowadziła warsztaty koronkarskie. Wszędzie wzbudziły wielki zachwyt – dodaje Małgorzata Kiereś. – Byłam sąsiadką artysty Jana Krężeloka, który uczył mnie szkicowania i malowania obrazów. Ta moja nadzieja, że kiedyś będę malować, spełnia się dzisiaj w takiej postaci. O czym teraz marzę? Myślę o portrecie koronkarki, która będzie miała taką niezwykłą fryzurę, z koronkami wplecionymi we włosy... – mówi Beata Legierska. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma