• facebook
  • rss
  • Lamusa tu nie znajdziesz

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 44/2016

    dodane 27.10.2016 00:00

    – Jezus szukał ludzi żyjących z dala od świątyń, nie czekał na nich w środku. Nie robimy więc nic odkrywczego – mówi Włodzimierz Habarta, współorganizator czwartego ewangelizacyjnego turnieju koszykówki ulicznej w Cieszynie.

    Kilkanaście drużyn – ponad 50 zawodników na boisku Szkoły Podstawowej nr 2 w Cieszynie i trzy razy tyle osób wokół niego: przy obsłudze sędziowskiej, sprzęcie muzycznym, grillu, kącikach zajęć dla dzieci, wśród kibiców. Na ogrodzeniu boiska cytaty z Biblii, słowa świętych i… fragmenty piosenek twórców chrześcijańskiego hip-hopu. Z głośników płynie również chrześcijański rap. Barbara i Włodzimierz Habartowie ze Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre”, a na co dzień także wuefiści w I LO im. M. Kopernika w Cieszynie, wraz ze swoimi przyjaciółmi, katechetami i wolontariuszami ze Stowarzyszenia Sportowego „GramOLajf” po raz czwarty przygotowali ewangelizacyjny turniej streetballa: „Chrześcijanin to nie lamus”.

    – Jest wielu młodych, którzy są w oazie i innych wspólnotach przy parafiach. Ale o wiele więcej jest młodych, którzy tam nie trafiają, bo uważają, że to nie dla nich. Słuchają rapu i nawet nie podejrzewają, że istnieją twórcy, którzy hiphopowo rymują o Jezusie. Wieczorami stoją przy blokach, czasami wrzucają piłkę do kosza. Chcemy wychodzić do nich, pokazać im, że Bóg, Jezus, Duch Święty – chrześcijaństwo – to nie żaden odległy i mało rzeczywisty raj, ale życie, które może być ich udziałem tu i teraz – opowiada Włodzimierz Habarta. – Od początku towarzyszą nam słowa św. Jana Bosko: „Boisko żywe – diabeł martwy, martwe boisko – diabeł żywy”. Ale tak naprawdę tu nie chodzi o granie, tylko o to, żeby ktoś usłyszał o Panu Bogu. Gośćmi turnieju byli: ks. Grzegorz Pasternak, który przyjechał na boisko z błogosławieństwem i Dobrą Nowiną, dyrektor szkoły Renata Chamera-Wójcik, która podkreśliła rodzinność przedsięwzięcia, a także bracia Tomasz i Szymon Bochenkowie, którzy zaprezentowali akrobatyczne popisy na rowerach bmx. – Co roku, bez specjalnego szukania, znajdują się ludzie, którzy fundują jedzenie, nagrody, materiały plastyczne – dodają Habartowie. – To dla nas potwierdzenie, że cokolwiek robisz dla chwały Bożej, to się uda, bo Pan Bóg temu pobłogosławi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół