• facebook
  • rss
  • Waleczni i wytrwali

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 36/2016

    dodane 01.09.2016 12:13

    Na koszulkach wypisali hasło, które przez sześć dni towarzyszyło im w czasie zmagań z samym sobą, z ukształtowaniem terenu i z kapryśną pogodą: "Walka z samym sobą rodzi wytrwałość".

    Po raz szósty ks. Maciej Kornecki, wikary z parafii św. Stanisława w Starym Bielsku i jednocześnie ratownik GOPR-u, wraz osiemnaściorgiem młodych ludzi wyruszył na trasę 120-kilomterowej pielgrzymki górskiej od Królowej Beskidów z sanktuarium Matki Bożej na Górce w Szczyrku do Królowej Podhala w Ludźmierzu. Po drodze rozważali teksty przemówień papieża Franciszka. – Wytrwałość to klucz do pracy nad sobą – podkreśla ks. Maciej Kornecki. – Ona wyrabia cnotę. Cnota sprawia, że daję świadectwo; świadectwo – że głoszę Ewangelię. I o to chodzi. Ale to się musi zacząć od walki często z samym sobą. Młodzi ludzie coraz częściej przestają walczyć w życiu. Bardzo się cieszę, że ta grupa, która wyruszyła na trasę, to jednak są ludzie walki, którzy mimo swoich słabości, braków, niedoskonałości, nie poddają się. Do takich ludzi należy przyszłość naszego kraju i chrześcijaństwa – do ludzi, którzy chcą walczyć razem z Jezusem. Szli przez Szyndzielnię do Szczyrku i dalej, trawersując Skrzyczne, przez Beskid Żywiecki – Glinne, Rysiankę, Halę Miziową, Markowe Szczawiny pod Babią Górą,

    Podwilk – do celu, do Ludźmierza. Kilkunastu piechurów wspierała cała armia dobroczyńców: sponsorów i tych, którzy otaczają ich modlitwą. To przede wszystkim parafianie ze Starego Bielska i siostry redemptorystki. Jedni idą po raz pierwszy, inni – kolejny. Weteranem wyprawy jest Kamil Bierski. W tym roku z drużyną są także jego rodzice – Jan i Urszula, którzy towarzyszą młodym jadąc samochodem, jako zaplecze techniczne. – Nie jesteśmy grupą hermetyczną. Co roku ktoś nowy przychodzi, a ktoś ze starej ekipy nie wędruje już z nami – mówi ks. M. Kornecki. – Warunek uczestnictwa jest jeden: musisz zdawać sobie sprawę, że wyprawa wiąże się z modlitwą. Bez sensu by było, gdyby poszedł na tę pielgrzymkę ktoś, kto „nie czuje” Pana Boga, nie chce się z Nim przyjaźnić. Po raz drugi w wyprawie bierze udział Michał Wilczek, absolwent bielskiego Gimnazjum nr 11. – Idę podziękować za zdrowie, za wszystko, co mnie spotkało dobrego w ciągu tego roku, za wszystkie łaski, i prosić o Bożą opiekę w tym, co nowego mnie czeka. Chcę się modlić też za tych ludzi, którzy idą obok mnie i za tych, dzięki którym ta wyprawa mogła się odbyć – mówi Michał. – Ksiądz niczego nam nie narzuca, każdy może wziąć z tej pielgrzymki tak dużo, jak chce – dodaje Marek Maj, student piątego roku medycyny, który jest na wyprawie po raz piąty. – Mamy dowolność w odmawianiu brewiarza, Różańca, rozważaniu Pisma Świętego. A jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, jakie to ważne i nikt nie rezygnuje z żadnej z form zaproponowanych przez księdza. Wzajemnie dbamy o siebie, pilnujemy się, pomagamy sobie. W końcu jesteśmy jedną drużyną! Po raz pierwszy na szlak wyruszyła m.in. Natalia Piątek. – Razem z mamą i tatą zadecydowaliśmy, że to dobry pomysł takiej szkoły walki z samą sobą, pracy nad charakterem – opowiada. więcej o wyprawie na:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół